Publikacje
„A mnie się marzy kurna chata”. 13 marzeń rekruterki Doroty
2026-02-19
Gdyby marzenia rekruterki miały adres, w niektóre dni byłaby to kurna chata na końcu świata, najlepiej gdzieś daleko od kalendarza i zasięgu sieci. Praca rekruterki zazwyczaj bywa bardzo ciekawa i sprawia sporą satysfakcję. Zdarzają się jednak dni, kiedy zamiast kolejnych spotkań i telefonów, cytując słowa piosenki, marzy mi się „kurna chata, zwyczajna izba zbita z prostych desek”. Jeśli chcecie zajrzeć do głowy rekruterki Doroty i sprawdzić, o czym marzy w jeden z tych „dni jak co dzień”, zapraszam do lektury felietonu.
Dzień jak co dzień
Dzień w pracy rekruterki w firmie rekrutacyjnej wygląda zwykle podobnie. Ktoś pojawia się na spotkaniu, ktoś nie, ktoś da znać, ktoś nie da znać – nie odzywa się, nie odbiera telefonu, klienci grymaszą, kandydaci również. I właśnie wtedy zamykam oczy i zaczynam marzyć, jak w utworze „Kurna chata” Kabaretu Elita z tekstem Jana Kaczmarka (posłuchasz tutaj: www.youtube.com).
„A mnie się marzy kurna chata,
Zwyczajna izba zbita z prostych desek,
Żeby się odciąć od całego świata,
Od paragonów, paragrafów i wywieszek!
Zaszyć się w kącie, w kupie liści,
Tak, żeby tylko koniec nosa było widać,
Nic nie zamiatać, nic nie czyścić,
Nie kombinować, co się jeszcze może przydać?”
Witajcie w wymarzonym świecie rekruterki Doroty – miejscu, w którym lista marzeń wygląda właśnie tak.
- Każde CV jest doskonałe, to prawdziwe perełki. Bez błędów, literówek, tajemniczych luk w zatrudnieniu, enigmatycznych informacji czy zdań w rodzaju: „odpowiadałem za wiele rzeczy” lub „mój zakres obowiązków był bardzo szeroki”. Czytasz i masz obraz kandydata.
- Frekwencja kandydatów na rozmowach rekrutacyjnych? 100%. Wszyscy pojawiają na spotkaniach, wszyscy dają znać, jeśli nie mogą przyjść, a jeśli coś im wypadnie – informują wcześniej, nie pięć minut przed spotkaniem.
- W procesach rekrutacyjnych sami świetni kandydaci. Wszyscy pasują do stanowiska, mają wymagane kompetencje i umiejętności. Do tego są mili, uśmiechnięci i pozytywnie nastawieni. Można zatrudniać z zamkniętymi oczami.
- Pracodawcy są zadowoleni z kandydatów. Nie kręcą nosem, nie marudzą. Nikt nie mówi: „za gruby”, „za chudy”, „za wysoki”, „za niski”, „a może ktoś z jeszcze większym lub mniejszym doświadczeniem?”. Decyzje podejmują szybko, opierając się na realnych potrzebach.
- Nie grymaszą też kandydaci, są zadowoleni z warunków, które firma proponuje, nie mówią, że „jeszcze się zastanowią” albo „pojawiła się lepsza oferta”.
- Pracodawcy dają szansę kandydatom nawet wtedy, gdy mają wątpliwości. Wykazują się odwagą i gotowością do podjęcia ryzyka.
- Pracodawcy nie szukają ideałów, a kandydaci nie szukają firmy marzeń. Wszyscy wiedzą, że współpraca to kompromis, trochę dajemy i trochę bierzemy.
- W tym idealnym świecie nie ma też telefonów od klientów z wiadomością, że świeżo zatrudniony kandydat jednak się nie sprawdził i trzeba zaczynać rekrutację od nowa. #najgorzej.
- Pracodawcy dostrzegają w kandydatach nie tylko zestaw kompetencji i punktów w CV, lecz również ich potencjał, osobowość, energię do działania, zapał i motywację.
- Gdy współpraca nie układa się po myśli obu stron, pracodawcy nie szukają winnych na zewnątrz. Mają świadomość, że każdą sytuację można ocenić z dwóch perspektyw i że czasem to organizacja nie zapewniła odpowiedniego wdrożenia czy wsparcia w pierwszych tygodniach pracy. Nie obarczają winą kandydata lub rekrutera.
- Kandydaci podchodzą do procesu rekrutacyjnego ze zrozumieniem i nie wywierają presji na natychmiastowe decyzje, dając rekruterom i pracodawcom przestrzeń na rzetelną ocenę i przemyślany wybór.
- W tym idealnym świecie nikt z góry nie zakłada, nie wie lepiej od innych, nikt arbitralnie nie ocenia, że kandydat sobie nie poradzi, że dana praca jest nie dla niego, że na pewno nie da rady.
To trochę jak sytuacja w sklepie w tłusty czwartek: podchodzę do kasy i mówię z uśmiechem, że ja oczywiście po pączki. Sprzedawczyni, zwracając się do kolejnej osoby w kolejce, pyta automatycznie: „Dla pani też pączki?” W odpowiedzi słyszy: „Nie, fajeczki”. Wniosek? Nie zakładaj, że wiesz, co ktoś wybierze lub czego potrzebuje. A tak a’propos – pączki z lukrem pojawiły się również w utworze „Kurna chata” 😊
- No i oczywiście każdy dotrzymuje słowa i terminów.
Idealny świat rekruterki Doroty. Jest tylko jeden haczyk – ten idealny świat po prostu nie istnieje. Jak w wierszu Brzechwy: „Na wyspach Bergamutach podobno jest kot w butach, widziano także osła, którego mrówka niosła… Na szczycie szklanej góry, jest słoń z trąbami dwiema... I tylko… wysp tych nie ma”.
Zamiast więc marzyć o rekrutacyjnej krainie idealnej, wracam do rekrutacyjnej rzeczywistości – telefonów, rozmów, CV z literówkami i ciekawych, choć nieidealnych kandydatek i kandydatów. Do zobaczenia gdzieś po drodze 😊
Bibliotekę wszystkich publikacji wraz z linkami znajdziecie tutaj.
Autor: Dorota Binasiak Ekspert ds. Rekrutacji, Akredytowany konsultant metody Insights Discovery