Publikacje


„A mnie się marzy kurna chata”. 13 marzeń rekruterki Doroty 

2026-02-19


Gdyby marzenia rekruterki miały adres, w niektóre dni byłaby to kurna chata na końcu świata, najlepiej gdzieś daleko od kalendarza i zasięgu sieci. Praca rekruterki zazwyczaj bywa bardzo ciekawa i sprawia sporą satysfakcję. Zdarzają się jednak dni, kiedy zamiast kolejnych spotkań i telefonów, cytując słowa piosenki, marzy mi się „kurna chata, zwyczajna izba zbita z prostych desek”. Jeśli chcecie zajrzeć do głowy rekruterki Doroty i sprawdzić, o czym marzy w jeden z tych „dni jak co dzień”, zapraszam do lektury felietonu.

Dzień jak co dzień

Dzień w pracy rekruterki w firmie rekrutacyjnej wygląda zwykle podobnie. Ktoś pojawia się na spotkaniu, ktoś nie, ktoś da znać, ktoś nie da znać – nie odzywa się, nie odbiera telefonu, klienci grymaszą, kandydaci również. I właśnie wtedy zamykam oczy i zaczynam marzyć, jak w utworze „Kurna chata” Kabaretu Elita z tekstem Jana Kaczmarka (posłuchasz tutaj: www.youtube.com).

„A mnie się marzy kurna chata,
Zwyczajna izba zbita z prostych desek,
Żeby się odciąć od całego świata,
Od paragonów, paragrafów i wywieszek!
Zaszyć się w kącie, w kupie liści,
Tak, żeby tylko koniec nosa było widać,
Nic nie zamiatać, nic nie czyścić,
Nie kombinować, co się jeszcze może przydać?” 

Witajcie w wymarzonym świecie rekruterki Doroty – miejscu, w którym lista marzeń wygląda właśnie tak.

  • Każde CV jest doskonałe, to prawdziwe perełki. Bez błędów, literówek, tajemniczych luk w zatrudnieniu, enigmatycznych informacji czy zdań w rodzaju: „odpowiadałem za wiele rzeczy” lub „mój zakres obowiązków był bardzo szeroki”. Czytasz i masz obraz kandydata. 
  • Frekwencja kandydatów na rozmowach rekrutacyjnych? 100%. Wszyscy pojawiają na spotkaniach, wszyscy dają znać, jeśli nie mogą przyjść, a jeśli coś im wypadnie – informują wcześniej, nie pięć minut przed spotkaniem.
  • W procesach rekrutacyjnych sami świetni kandydaci. Wszyscy pasują do stanowiska, mają wymagane kompetencje i umiejętności. Do tego są mili, uśmiechnięci i pozytywnie nastawieni. Można zatrudniać z zamkniętymi oczami.
  • Pracodawcy są zadowoleni z kandydatów. Nie kręcą nosem, nie marudzą. Nikt nie mówi: „za gruby”, „za chudy”, „za wysoki”, „za niski”, „a może ktoś z jeszcze większym lub mniejszym doświadczeniem?”. Decyzje podejmują szybko, opierając się na realnych potrzebach.
  • Nie grymaszą też kandydaci, są zadowoleni z warunków, które firma proponuje, nie mówią, że „jeszcze się zastanowią” albo „pojawiła się lepsza oferta”.
  • Pracodawcy dają szansę kandydatom nawet wtedy, gdy mają wątpliwości. Wykazują się odwagą i gotowością do podjęcia ryzyka.
  • Pracodawcy nie szukają ideałów, a kandydaci nie szukają firmy marzeń. Wszyscy wiedzą, że współpraca to kompromis, trochę dajemy i trochę bierzemy.
  • W tym idealnym świecie nie ma też telefonów od klientów z wiadomością, że świeżo zatrudniony kandydat jednak się nie sprawdził i trzeba zaczynać rekrutację od nowa. #najgorzej.
  • Pracodawcy dostrzegają w kandydatach nie tylko zestaw kompetencji i punktów w CV, lecz również ich potencjał, osobowość, energię do działania, zapał i motywację.
  • Gdy współpraca nie układa się po myśli obu stron, pracodawcy nie szukają winnych na zewnątrz. Mają świadomość, że każdą sytuację można ocenić z dwóch perspektyw i że czasem to organizacja nie zapewniła odpowiedniego wdrożenia czy wsparcia w pierwszych tygodniach pracy. Nie obarczają winą kandydata lub rekrutera.
  • Kandydaci podchodzą do procesu rekrutacyjnego ze zrozumieniem i nie wywierają presji na natychmiastowe decyzje, dając rekruterom i pracodawcom przestrzeń na rzetelną ocenę i przemyślany wybór.
  • W tym idealnym świecie nikt z góry nie zakłada, nie wie lepiej od innych, nikt arbitralnie nie ocenia, że kandydat sobie nie poradzi, że dana praca jest nie dla niego, że na pewno nie da rady. 

To trochę jak sytuacja w sklepie w tłusty czwartek: podchodzę do kasy i mówię z uśmiechem, że ja oczywiście po pączki. Sprzedawczyni, zwracając się do kolejnej osoby w kolejce, pyta automatycznie: „Dla pani też pączki?” W odpowiedzi słyszy: „Nie, fajeczki”. Wniosek? Nie zakładaj, że wiesz, co ktoś wybierze lub czego potrzebuje. A tak a’propos – pączki z lukrem pojawiły się również w utworze „Kurna chata” 😊

  • No i oczywiście każdy dotrzymuje słowa i terminów. 

Idealny świat rekruterki Doroty. Jest tylko jeden haczyk – ten idealny świat po prostu nie istnieje. Jak w wierszu Brzechwy: „Na wyspach Bergamutach podobno jest kot w butach, widziano także osła, którego mrówka niosła… Na szczycie szklanej góry, jest słoń z trąbami dwiema... I tylko… wysp tych nie ma”. 

Zamiast więc marzyć o rekrutacyjnej krainie idealnej, wracam do rekrutacyjnej rzeczywistości – telefonów, rozmów, CV z literówkami i ciekawych, choć nieidealnych kandydatek i kandydatów. Do zobaczenia gdzieś po drodze 😊

Bibliotekę wszystkich publikacji wraz z linkami znajdziecie tutaj.

Autor: Dorota Binasiak Ekspert ds. Rekrutacji, Akredytowany konsultant metody Insights Discovery 

Ostatnie publikacje

Publikacje


„Mój jest ten kawałek podłogi”, czyli o nieoczywistym powodzie, dla którego ludzie chcą pracować

2026-01-29


„Mój jest ten kawałek podłogi”, czyli o nieoczywistym powodzie, dla którego ludzie chcą pracować

Czy ludzie chcą mieć pracę dlatego, że potrzebują pieniędzy? Oczywiście. Często słyszę ten powód w rozmowach z kandydatami. A jednak lista powodów, dla których pracujemy, nie kończy się na finansach. Obok nich istnieje cała gama motywacji pozafinansowych, dla których ludzie pracują. Jest jednak jeden powód, który w takich rozmowach praktycznie jest nieobecny. Pojawia się zwykle między wierszami i niemal nigdy nie zostaje nazwany wprost. Co to za powód? 

Mój jest ten kawałek podłogi

Zauważcie, że kiedy na towarzyskim spotkaniu spotykają się osoby z jednego miejsca pracy – razem z tymi „z zewnątrz” – rozmowy niemal automatycznie krążą wokół firmy: ludzi, zdarzeń, codziennych problemów. Trudno w takiej grupie wprowadzić zupełnie inny temat i przebić się z nim na dłużej. To, co wspólne, naturalnie nas jednoczy. Wspólne doświadczenia, wspólny język, skróty myślowe czy firmowy slang, niezrozumiały dla osób postronnych, sprawiają, że czujemy się swobodniej i „u siebie”. To właśnie poczucie przynależności buduje wspólnotę. 

O tym, jak silna potrafi być ta więź, przekonujemy się najczęściej wtedy, gdy ktoś odchodzi z firmy. Zazwyczaj – choć nie zawsze – relacje stopniowo się rozluźniają i nawet jeśli nadal się spotykamy, nagle okazuje się, że rozmowa nie klei się już tak jak wcześniej. Też znacie to uczucie?

Przynależność do stada

Wyobraźmy sobie sytuację, w której podczas rozmowy kwalifikacyjnej pada pytanie o motywację do pracy, a kandydat odpowiada: „chciałbym tu pracować, ponieważ mam potrzebę przynależności do stada” 😉 Trudno wyobrazić sobie, by ktoś sformułował taką odpowiedź wprost, używając właśnie tych słów. Jeśli kiedyś je od kogoś usłyszę, przyjmę, że przeczytał ten felieton! A jednak potrzeba przynależności do grupy jest jedną z podstawowych ludzkich potrzeb, uwzględnioną w piramidzie Maslowa (lepszymanager.pl/piramida-maslowa/).

Przynależność do stada oznacza poczucie bycia częścią grupy społecznej (zwierzęcej lub ludzkiej), które daje bezpieczeństwo, wsparcie i poczucie tożsamości. U ludzi wyraża się w akceptacji, poczuciu wspólnoty i możliwości wymiany doświadczeń, zaspokajając tym samym jedną z podstawowych potrzeb psychiczno-emocjonalnych.

Przynależność do stada to nic innego jak to kojące poczucie, że jest się „u siebie”. To taka cicha, ale niezwykle silna potrzeba, bez której trudno funkcjonować na dłuższą metę. Bycie częścią grupy – rodziny, kręgu przyjaciół, społeczności czy środowiska zawodowego – jest kluczową potrzebą psychologiczną człowieka. Daje poczucie bycia zauważonym, akceptowanym i ważnym. Choć u zwierząt ta potrzeba ma charakter bardziej instynktowny i opiera się na sile, a u ludzi kształtują ją normy społeczne oraz emocje, sama potrzeba przynależności pozostaje uniwersalna. Niezależnie od tego, czy mówimy o świecie ludzi, czy zwierząt, mechanizm ten działa w podobny sposób.

Żaden człowiek nie jest samotną wyspą – z natury jesteśmy istotami stadnymi i bez względu na to, czy bliżej nam do ekstrawertyków, czy introwertyków, wszyscy potrzebujemy poczucia przynależności do grupy.

Jak pisze autor wymienionego wyżej artykułu: „Człowiek potrzebuje relacji z drugim człowiekiem, akceptacji, przyjaźni. Chcemy należeć do grupy. Potrzeba ta jest tak silna, że jesteśmy w stanie nawet zrezygnować z własnego zdania w obawie przed odrzuceniem przez grupę”.

Ludzie lubią mieć swoją przestrzeń: własne zadania, „swoich” ludzi i ten mały, prywatny „kawałek podłogi” – jak śpiewał pewien zespół. 

Ptaki latają w kluczu 

Czy wiecie, dlaczego ptaki latają w kluczu, w kształcie charakterystycznej litery "V"? Taki sposób lotu pozwala oszczędzać energię podczas długich wędrówek oraz ułatwia komunikację w grupie. Latając w kluczu wykorzystują aerodynamikę: ptak lecący z przodu tworzy korzystne wiry powietrzne, z których korzystają ptaki lecące za nim. 

Badania wskazują, że taka współpraca może zwiększyć zasięg klucza nawet o 71% w porównaniu do lotu pojedynczego osobnika. Im dalej od czoła klucza tym mniejszy opór powietrza i praca włożona w lot maleje. To tam lecą zawsze ptaki młode, niedoświadczone lub chore oraz odpoczywają przewodnicy. Klucz zapewnia nie tylko oszczędność energii, ale też dobrą widoczność i porządek w powietrznym tłumie. Każdy widzi każdego, każdy wie, gdzie jest jego miejsce. Bez chaosu, bez przepychanek, bez zbędnych ambicji.

Zjawisko to jest doskonałym przykładem naturalnej współpracy. Natura od dawna wie, że razem można dolecieć dalej niż w pojedynkę – i nie potrzebuje do tego ani motywacyjnych sloganów, ani zebrań zespołu. Wystarczy klucz i odrobina zaufania.

Na zakończenie – historia z przymrużeniem oka*. Każda osoba, która ją czyta może zinterpretować ją na swój sposób.

Słoń oddalił się od stada i uciekając, przebiegł przez mały drewniany most zawieszony nad wąwozem. Stara, zniszczona konstrukcja drżała i skrzypiała, ledwie wytrzymując ciężar słonia. Gdy już bezpiecznie stanął po drugiej stronie, pchła, która mieszkała w uchu słonia, zawołała, z ogromnym zadowoleniem: „O rany, ale pohuśtaliśmy tym mostem” 😊

Bibliotekę wszystkich publikacji wraz z linkami znajdziecie tutaj: Biblioteka publikacji

*Modlitwa Żaby, Anthony de Mello SJ

Autor: Dorota Binasiak Ekspert ds. Rekrutacji, Akredytowany konsultant metody Insights Discovery 

Ostatnie publikacje

Publikacje


Jawne wynagrodzenia i neutralne nazwy stanowisk – co się zmienia? Pigułka wiedzy

2026-01-08


Czy od Nowego Roku każde ogłoszenie o pracę musi zawierać widełki wynagrodzeń? Niekoniecznie. Choć od grudnia 2025 roku w Polsce weszły w życie zmiany w Kodeksie pracy dotyczące równości wynagrodzeń kobiet i mężczyzn oraz stosowania neutralnego językowo nazewnictwa stanowisk, nie oznacza to rewolucji z dnia na dzień. Nowe przepisy stopniowo zmienią to, jakie informacje pracodawcy będą musieli przekazywać kandydatom i pracownikom – zarówno podczas rekrutacji, jak i już w trakcie zatrudnienia. Zmiany są nieuniknione, jednak warto ostudzić emocje i zapytać: czy naprawdę będą one aż tak przełomowe, jak dziś często słyszymy w firmowych rozmowach?

Nowe zasady. Dziś pytanie – dziś odpowiedź

  1. Czy pracodawca jest zobowiązany do przekazania kandydatowi informacji o wynagrodzeniu?

Tak – pracodawca ma obowiązek przekazać taką informację przed nawiązaniem stosunku pracy, z odpowiednim wyprzedzeniem, aby kandydat mógł przygotować się do rozmowy o ofercie. Co ważne, informacja o wynagrodzeniu musi być przekazana pisemnie (papierowo lub elektronicznie) – ustna deklaracja nie jest wystarczająca.

  1. Kiedy pracodawca musi ujawnić wysokość wynagrodzenia kandydatowi?

To pracodawca decyduje, na jakim etapie ujawni informacje o wynagrodzeniu, nie może jednak prowadzić rekrutacji w taki sposób, aby kandydat przystępował do rozmów lub negocjacji „w ciemno”. Przepisy przewidują trzy momenty, w których pracodawca może przekazać informacje o wysokości wynagrodzenia:

  • w ogłoszeniu o pracę – to najwcześniejszy moment na podanie informacji o wynagrodzeniu, choć wciąż pozostaje on dobrowolny,
  • przed pierwszą rozmową rekrutacyjną – jeśli ogłoszenie nie zawierało informacji o płacy albo rekrutacja prowadzona była bez ogłoszenia,
  • przed zawarciem umowy – jest to najpóźniejszy dopuszczalny moment, przy czym informacja musi zostać przekazana z odpowiednim wyprzedzeniem, tak aby kandydat mógł podjąć świadomą decyzję i ewentualnie negocjować warunki. 
  1. Co to oznacza dla pracodawców i kandydatów?

W praktyce oznacza to, że pracodawcy nadal nie mają obowiązku podawania widełek wynagrodzeń w ogłoszeniach o pracę. Mogą zdecydować się na ich ujawnienie dobrowolnie albo przekazać informacje o wynagrodzeniu na późniejszym etapie – przed rozmową rekrutacyjną lub dopiero przy zawieraniu umowy.

  1. Jakie elementy powinna zawierać informacja o wynagrodzeniu?

Informacja o wynagrodzeniu powinna być konkretna – obejmować widełki płacowe, premie oraz dodatkowe benefity. Musi opierać się na obiektywnych kryteriach i być przekazana w formie pisemnej. 

  • Konkretne widełki płacowe – dolna i górna granica wynagrodzenia zasadniczego.
  • Forma wynagrodzenia – wszelkie dodatki, premie, prowizje oraz świadczenia pozapłacowe (benefity).
  • Kryteria ustalania płacy – informacje o obiektywnych, neutralnych pod względem płci kryteriach, na podstawie których określono wysokość wynagrodzenia.
  1. Dlaczego przekazywanie informacji o wynagrodzeniu ma znaczenie?

Ujawnianie wynagrodzeń jest istotne w praktyce z kilku powodów.

  • Przepisy UE – zwiększają przejrzystość wynagrodzeń i ograniczają nierówności płacowe.
  • Prawo kandydata – pozwalają poznać warunki zatrudnienia i podjąć świadomą decyzję o przyjęciu oferty.
  • Zakaz pytań o wcześniejsze zarobki – pracodawca nie może pytać o dotychczasowe wynagrodzenie kandydata.
  1. Czy pracownicy mają prawo pytać o wynagrodzenie innych osób w firmie?

Pracownik ma prawo uzyskać od pracodawcy informacje o swoim własnym wynagrodzeniu oraz o średnich zarobkach wśród pracowników wykonujących tę samą pracę lub pracę o tej samej wartości, przy czym dane te są podawane z podziałem na płeć. Pracownik nie może natomiast otrzymać informacji o dokładnym wynagrodzeniu konkretnego kolegi czy koleżanki. Dostępne są tylko dane zagregowane (średnie) dla całej grupy pracowników. 

  1. Niedozwolone pytania

Pytanie o oczekiwania finansowe kandydata – dalej można zadawać. Rekruter bądź pracodawca nie może natomiast zadawać pytań:

  • ile zarabiała pani/zarabiał pan w ostatniej firmie?
  • jaka była wysokość ostatniej premii?
  • proponujemy 15% ostatniej pensji. Co pani/pan na to?
  1. Nazwy stanowisk – co się zmienia?

Nazwy stanowisk muszą być neutralne pod względem płci. Oznacza to, że w ogłoszeniach o pracę nie można sugerować, iż pracodawca preferuje kandydatów określonej płci. Spójrz na przykłady prawidłowo sformułowanych nazw stanowisk:

  • „specjalistka/specjalista ds. obsługi klienta”
  • „osoba do prowadzenia sekretariatu”
  • „kierownik/kierowniczka projektu”
  • nazwa w języku angielskim, jeśli nie sugeruje płci („Project Manager”).

Dopuszczalne są formy podwójne (np. „kierownik/kierowniczka”), określenia neutralne oraz nazwy anglojęzyczne. Niedozwolone jest używanie wyłącznie formy męskiej lub takiej nazwy, która sugeruje, że stanowisko przeznaczone jest tylko dla jednej płci.

  1. Oznaczenia k/m i k/m/n – co znaczą w ogłoszeniach o pracę?

Pewnie nie raz spotkamy się z oznaczeniami k/m lub k/m/n w ogłoszeniach o pracę. Zgodnie z nowymi przepisami dotyczącymi neutralnych nazw stanowisk, oznaczają one, że oferta skierowana jest do kobiet, mężczyzn oraz osób niebinarnych. Można pozostać przy tradycyjnej nazwie męskiej i dodać takie oznaczenie lub stosować formę męską i żeńską. To wymóg, którego należy przestrzegać, aby nie narazić się na zarzut dyskryminacji.

  1. Słownik stanowisk – formy męskie i żeńskie

Przy ustalaniu form żeńskich i męskich nazw stanowisk pomocny może okazać się słownik przygotowany przez portal pracuj.pl: https://porady.pracuj.pl/slownik-stanowisk#L

  1. Co może grozić pracodawcy, jeśli nie przestrzega nowych zasad?

Za brak lub niewłaściwe podanie informacji o wynagrodzeniu w ogłoszeniu pracodawca może zostać ukarany grzywną w wysokości od 1000 zł do 30 000 zł. Co istotne, zarówno pracownicy, jak i kandydaci, którzy poczują się pokrzywdzeni, mogą dochodzić odszkodowania lub zadośćuczynienia na drodze prawnej.

Lista nie obejmuje wszystkich aspektów tematu, ale umożliwia zapoznanie się z jego podstawowymi zmianami. Na pewno będziemy do niego wracać.

Przeczytaj też felieton o feminatywach

Autor: Dorota Binasiak Ekspert ds. Rekrutacji, Akredytowany konsultant metody Insights Discovery 

Ostatnie publikacje

Publikacje


Zwyczajne niezwyczajne rozmowy rekrutacyjne – wigilijne refleksje

2025-12-18


Zaczynasz kolejną rozmowę rekrutacyjną. Znasz już kandydata z innego procesu rekrutacji, więc zakładasz, że spotkanie będzie raczej krótkie i ograniczy się do odświeżenia informacji. Zadajesz standardowe pytanie o powód zmiany pracy. Nagle słyszysz: „Muszę zmienić pracę, bo przez nią posypało się moje małżeństwo i relacje rodzinne”. Wiesz już, że nie będzie to zwykła rozmowa o motywacji, ale rozmowa o człowieku i jego historii…

Wigilia w rekrutacji

Wigilia tuż za rogiem. Przygotowujemy się do niej nie tylko gotując czy sprzątając mieszkanie, ale też myśląc o rozmowach z bliskimi – rodziną i przyjaciółmi. Rekrutacje w pewnym sensie przypominają takie świąteczne spotkania. Dlaczego? Bo mają w sobie coś odświętnego i budzą ciekawość: kto pojawi się po drugiej stronie i jaką historię ze sobą niesie.

Każde spotkanie rekrutacyjne jest jak własna, mała Wigilia. Mimo wielu lat doświadczenia nigdy nie wiesz, kto jest po drugiej stronie, co jest dla tej osoby ważne, na co zwraca uwagę. Nigdy nie wiesz, czy zadając standardowe pytanie nie usłyszysz czyjegoś niepokoju, troski czy trudnej historii. Dlatego podchodź do każdej rozmowy z uważnością. Nie zakładaj, że będzie zwyczajnie, bo może okazać się inaczej – świątecznie, wyjątkowo albo całkowicie niezgodnie z Twoim scenariuszem.

Kontakty z kandydatami lub naszymi klientami to często zwyczajne, a zarazem niezwyczajne rozmowy. Dzwonię w piątkowe popołudnie i zastaję kandydata w drodze do domu: „Właśnie wracam ze sklepu”. – „A co dobrego pan kupił?” – pytam. „Tylko takie drobiazgi, w tym ulubione drożdżówki mojej córki. Resztę żona zrobi, bo większe zakupy to jej domena.”

Innym razem słyszę: „Pani Doroto, zastała mnie pani przy smażeniu kotletów”. – „A jakie kotlety pan smaży?” – „Z indyka, bo syn je najbardziej lubi.”

Zwyczajne, ludzkie rozmowy – o rzeczach ważnych, biznesowych, zawodowych, ale przy okazji i pozazawodowych, o drobiazgach, bo z nich też składa się życie.

Człowiek i praca – system naczyń połączonych

Moim zdaniem nie da się jednoznacznie oddzielić i postawić wyraźnej granicy między „człowiekiem w pracy” a „człowiekiem w domu”. Jesteśmy tacy, jacy jesteśmy i naturalnie w pracy ujawniamy pewne fragmenty siebie, a w domu inne – czasem przenosząc elementy z życia zawodowego. Jesteśmy jednak jednym bytem, a różne sytuacje po prostu wydobywają z nas różne odcienie naszej osobowości. Oczywiście w pracy nie zachowujemy się tak swobodnie jak w domu, ale nie stajemy się zupełnie innym człowiekiem. Jesteśmy całością, nie podzieloną na osobę „z pracy” i osobę „z domu”. Swoboda i formalność to tylko maski, które nosimy w zależności od miejsca, ale one nigdy nie czynią nas kimś zupełnie innym.

Gdy każdy dzień ma w sobie coś z Wigilii

Można powiedzieć, że w mojej pracy niemal codziennie jest Wigilia. W tym roku tych Wigilii było aż 320 – tyle spotkań odbyłam z kandydatami. To było 320 „Wigilii rekrutacyjnych”. 320 osób, z którymi prowadziłam zarówno zwyczajne, jak i niezwyczajne rozmowy. Każda z tych rozmów była jak małe świąteczne spotkanie. 320 osób, 320 historii, 320 uśmiechów i spojrzeń. Na pozór zwyczajne rozmowy rekrutacyjne, a jednak coś w nich jest niezwyczajnego. Dziękuję wszystkim 320 kandydatom za to, że przy okazji rozmów o pracę podzielili się ze mną cząstką swojego świata. 

Zwyczajni niezwyczajni

„Jestem tylko jeden, ale ciągle jestem. Nie mogę wszystkiego, ale coś jednak mogę. Nie cofnę się przed zrobieniem czegoś, na co mnie stać” (Edward Everett Hale).

„Zwyczajni niezwyczajni” to tytuł programu emitowanego w latach 90., który przedstawiał zwykłych, przypadkowych ludzi dokonujących niezwykłych czynów – takich, którzy w obliczu zagrożenia życia drugiej osoby bez wahania ruszali jej na pomoc, często ryzykując własne. Zwykła, ludzka życzliwość powinna być tą motywacją do pomocy innym, nawet wtedy, jeśli nie wiąże się to z gratyfikacją finansową. Nie wszystko w życiu musi się opłacać. Jak mówił Władysław Bartoszewski: „Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto”.

Kto podtrzymuje niebo?

Kończę ten felieton wigilijny kolejną krótką historyjką z książeczki „Ważna róża” Bruno Ferrero. 

Pewien ptaszek leżał sobie kiedyś na grzbiecie, zaś jego nóżki były wyprostowane, skierowane wprost w niebo. Przelatywał obok inny ptak i zdziwiony zapytał:
– Co robisz? Dlaczego tak leżysz z wyprostowanymi do góry nogami? Czy coś Ci się stało? Nie zmieniając swej dziwnej pozycji, zapytany odparł:
– Podtrzymuję nogami niebo. Jeśli się poruszę i opuszczę nogi, niebo spadnie.
W tej samej chwili z sąsiedniego drzewa spadł na ziemię suchy liść. Mały ptaszek wystraszony szelestem zapomniał widocznie, że musi podtrzymywać niebo i poszybował w powietrze. Niebo naturalnie pozostało na swoim miejscu.

"Nie możesz pomóc każdemu, ale każdy może pomóc komuś" (Ronald Reagan)

Nie musicie dźwigać całego świata na swoich barkach – ktoś inny podtrzymuje niebo. Wystarczy, że troszczycie się o siebie, swoje działania wobec innych i swoją pracę. Każdy z Was jest ważny. Dbajcie o siebie i innych. Pamiętajcie, cytując Bruno Ferrero „żeby na świecie zapanował pokój – nie trzaskaj tak głośno drzwiami…”.

Niech świąteczny czas wypełnią rozmowy pełne ciepła – te rodzinne i te zawodowe, bo każda z nich niesie w sobie kawałek życia. Bo każde spotkanie, każda wymiana słów, może być małą, świąteczną chwilą. Do siego roku!

Autor: Dorota Binasiak Ekspert ds. Rekrutacji, Akredytowany konsultant metody Insights Discovery 

Ostatnie publikacje

Kontakt

tel. biuro: +48 22 864 32 37
email: biuro@hsk.waw.pl

HSK Consulting Sp. z. o. o
ul. Renesansowa 7B
01-905 Warszawa

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach, podaj swój e-mail.

Twoje dane będziemy przetwarzać zgodnie z naszą polityką prywatności.