Publikacje


Rekrutacyjna bajka o rybaku i złotej rybce, czyli o kandydatach, którzy mylą umowę o pracę z koncertem życzeń

2026-08-20


Jakiś czas temu w jednym z felietonów gościł Smerf Maruda. To kandydat malkontent, dla którego wszystko było na „nie”. Dziś pora na kandydata, który podczas rekrutacji prezentuje postawę roszczeniową. I wtedy rozmowa rekrutacyjna zaczyna niebezpiecznie przypominać bajkę o rybaku i złotej rybce. Takiemu kandydatowi wszystko się należy. Potrafi ostentacyjnie wyrazić niezadowolenie i nie kryje zdumienia, gdy firma nie oferuje jakiegoś benefitu. Skąd właściwie bierze się taka postawa? Czy rekrutacyjny koncert życzeń to skuteczna strategia, czy raczej prosty przepis na zawodowy falstart? Zapraszam do lektury.

Od parkingu po złote klamki

Impulsem do napisania tego felietonu była relacja jednego z naszych klientów ze spotkania rekrutacyjnego z kandydatem w biurze firmy. Kandydat ledwo przekroczył próg firmy, a już na dzień dobry zapytał: „Nie macie tu jakiegoś większego parkingu, żebym mógł wygodnie zostawić samochód?Zaparkowanie samochodu to ważna sprawa. Sama nie lubię, jeśli nie mam gdzie zaparkować. Jednak stawianie takich żądań na samym starcie rzadko pozostawia dobre wrażenie. Niestety, w tym przypadku dalej było już tylko gorzej.

Ta sytuacja przypomniała mi moją własną rozmowę rekrutacyjną sprzed kilku lat. Przyszły przełożony powiedział mi wtedy wprost, że w biurze nie ma złotych klamek i jeśli właśnie tego oczekuję, to źle trafiłam. Trochę wówczas zdziwiło mnie to stwierdzenie. Nie szukałam blichtru ani luksusów, zależało mi na ciekawej pracy i dobrej atmosferze. Ten temat nie pojawił się jednak w rozmowie bezpodstawnie.

Dziś na rozmowach kwalifikacyjnych to pracodawca siedzi na gorącym krześle, zasypywany lawiną oczekiwań: od astronomicznych stawek po pełną swobodę odnośnie do warunków pracy. Skąd wzięła się ta zmiana ról na rynku pracy? Dawniej na rozmowie rekrutacyjnej to kandydat dwoił się i troił, by zdobyć uznanie. Dziś role się odwróciły. Pracodawca coraz częściej czuje się jak złota rybka, od której oczekuje się spełnienia trzech życzeń: kosmicznej pensji, pracy z plaży i pełnej swobody w ustalaniu godzin pracy. Gdzie podziało się zaangażowanie? Czy „roszczeniowość”, o której tak często mówią rekruterzy, to bezczelność i przesada? A może świadome odrzucenie kultu pracy (hustle culture) – przekonania, że na sukces i szacunek trzeba zapracować, najlepiej pracując bez wytchnienia?

Gdy kandydat chce pisać własny regulamin pracy

Oto kilka przykładów wziętych prosto z moich własnych rozmów rekrutacyjnych i zawodowych doświadczeń.

Dawno temu organizowałam szkolenie wdrożeniowe dla nowych pracowników. Przy okazji wspólnej kolacji zadbałam o różnorodne menu – zamówiłam zarówno dania mięsne, jak i rybne. Wydawało mi się, że każdy znajdzie coś dla siebie. Okazało się jednak, że jedna z uczestniczek była wyraźnie niezadowolona, ponieważ jadała wyłącznie jeden, bardzo konkretny gatunek ryby – ten, którego zabrakło w menu.

Z kolei niedawno kandydat zapytał mnie, czy jeśli wyrobi się ze swoimi zadaniami w sześć godzin, to może po prostu pójść do domu, czy jednak musi zostawać w pracy na pełne osiem godzin. Warto dodać, że rekrutacja dotyczyła standardowego zatrudnienia na umowę o pracę w pełnym wymiarze czasu.

Inny kandydat, gdy podczas rozmowy przeszliśmy do tematu widełek finansowych przewidzianych na dane stanowisko, skomentował propozycje firmy z ogromnym, wręcz teatralnym zdziwieniem: „Jak to, tyle też nie macie?”.

Dla odmiany i równowagi podam przykład kandydata z zupełnie innego bieguna – takiego, który uważa, że umowę o pracę podpisuje się z konkretnymi zadaniami, a CRM jest ich częścią. Podpisując umowę o pracę, zawieramy kontrakt nie tylko na te wybrane, „fajne” zadania, ale też obowiązki takie jak uzupełnianie CRM-u. 

Kiedy jedno życzenie to dopiero początek

W znanej baśni Puszkina ubogi rybak łowi złotą rybkę, która w zamian za wolność obiecuje spełnić jego życzenia. Rybak sam niczego nie chce, ale jego żona żąda kolejno: nowego koryta, nowej chaty, tytułu szlacheckiego, bycia carową, aż wreszcie władzy nad samą rybką i morzem. Żona rybaka nie miała żadnych zasług, nie złowiła rybki, nie miała unikalnych kompetencji ani niczego nie oferowała w zamian. 

Podobnie zachowuje się dziś roszczeniowy kandydat. Przychodzi na rozmowę z postawą „należy mi się”, oczekując seniorskiej pensji na juniorskim stanowisku, pełnej pracy zdalnej i gwarancji awansu po trzech miesiącach. Traktuje swoje oczekiwania nie jako propozycję do rozmowy, ale jako warunki, które pracodawca powinien spełnić. Nie chce współpracować, rzuca żądania i sprawdza, jak daleko może się posunąć, zanim powiesz „dość”. 

Jednak w biznesie, podobnie jak w bajce, cierpliwość ma swoje granice. Pracodawca to nie złota rybka, która podpływa na każde klaśnięcie, a biznes to nie bajka, tylko wymiana: coś dajesz, coś dostajesz. Warto znać swoją wartość i mówić o oczekiwaniach, ale dobrze też zadać sobie pytanie: czy poza długą listą życzeń mam coś do zaoferowania?

Skąd się bierze kandydat z listą życzeń?

Postawa roszczeniowa kandydata nie bierze się znikąd. To efekt połączenia czynników rynkowych, psychologicznych i społecznych.

🔵 RYNEK 

  • Rynek pracownika: niedobór specjalistów sprawił, że to firmy zaczęły zabiegać o kandydatów. 
  • Koszty życia: rosnące wydatki podnoszą oczekiwania finansowe. 
  • Zmiana pokoleniowa: młodsze pokolenia częściej stawiają na work-life balance i odrzucają kult pracy.

🟣 PSYCHOLOGIA

  • Poczucie wyjątkowości: przekonanie o własnej wartości może przekładać się na wygórowane oczekiwania. 
  • Dunning-Kruger: niektórzy przeceniają swoje kompetencje i oczekują zbyt wysokiego wynagrodzenia. 
  • Brak dojrzałości: brak zrozumienia, że relacja z pracodawcą to transakcja wiązana – kompetencje i zaangażowanie w zamian za wynagrodzenie.

🟠 MEDIA

  • Iluzja sukcesu: social media pokazują pracę jako łatwą drogę do wysokich zarobków. 
  • Kultura benefitów: lata promocji „owocowych czwartków” sprawiły, że benefity stały się dla części kandydatów równie ważne jak sama praca.

Złota rada od złotej rybki

Sposób na roszczeniowego kandydata? Nie spełniać kolejnych życzeń. Czasem warto po prostu machnąć ogonem i odpłynąć, zanim lista życzeń zrobi się dłuższa niż lista obowiązków.

Tata 2.0 (2:0)

Na koniec anegdota z życia wzięta. Córka napisała w rodzinnej korespondencji: „Tata 2.0”. Przeczytałam bez okularów i pomyślałam: nowa, ulepszona wersja taty? Dopiero później okazało się, że chodziło o wynik meczu ulubionej drużyny 2:0. Czasem wystarczy zdjąć/założyć okulary, żeby zobaczyć zupełnie inną historię 😉

Autorka: Dorota Binasiak Ekspert ds. Rekrutacji, Akredytowany konsultant metody Insights Discovery

Ostatnie publikacje

Publikacje


Smerf Maruda – CV w jednej ręce, a w drugiej pretensje, czyli o kandydacie malkontencie

2025-09-18


W procesie rekrutacyjnym, podobnie jak w życiu, zdarzają się kandydaci, którzy mają pesymistyczne nastawienie i postawę malkontenta. Krytykują wszystko: firmę, proces, pytania. W ogłoszeniu za mało konkretów, w firmie za mało benefitów, a rekruter chyba zbyt uśmiechnięty, a przecież pogoda za oknem kiepska. Czy marudzenie to strategia na wyróżnienie się w procesie rekrutacyjnym? Czy pomaga kandydatowi zdobyć pracę marzeń? Cóż, raczej nie. Może warto podpowiedzieć Smerfowi Marudzie, że w tej bajce jest inna droga?

Kim jest malkontent

Nie chodzi o osobę, która kwestionuje status quo, zadaje pytania, bo chce wiedzieć więcej. Chodzi o pewną cechę osobowości, życiową postawę, która przenika różne sfery życia i pracy, podejście, w którym dominują niezadowolenie, pretensje i wieczne „ale”. Chodzi o nastawienie na NIE w każdej sytuacji i kwestionowanie wszystkiego na każdym kroku. Mam takie swoje powiedzenie, które świetnie oddaje tę postawę. Ponieważ nie nadaje się do cytowania, nie przytoczę go dosłownie, ale sens jest taki: jak nie staniesz, zawsze pewna część ciała z tyłu 😉 Negatywne nastawienie bardzo dobrze ilustruje też stary dowcip o zajączku, który idzie do lisicy pożyczyć patelnię. Pod nosem mruczy: lisica pożyczy mi patelnię, lisica jest fajna, pożyczy mi… zaraz, jest chytra i pewnie mi nie pożyczy tej patelni. Wstrętna lisica. Zajączek puka do domku lisicy, ta otwiera, a on: a wypchaj się tą swoją patelnią!

Smerf Maruda

Niby aplikuje, a nic mu nie pasuje. Obowiązki nie takie, jakby chciał, teren działania zbyt szeroki, portfolio firmy jakieś podejrzane, lokalizacja biura za daleko, a tryb pracy zdecydowanie nie ten. Innymi słowy – wszystko nie tak, wszystko na nie. Ale żeby było sprawiedliwie – nie tylko kandydaci potrafią marudzić. Syndrom bycia malkontentem dotyczy również pracodawców. Ogłoszenie rekrutacyjne? Spodziewał się czegoś lepszego (czytaj: nie grało i nie buczało). Kandydaci? Zmieniali pracę za często, CV jakieś za długie, za krótkie, za kolorowe, za mało kolorowe. 

Wszyscy narzekamy

Ciekawostką, w którą może trudno uwierzyć jest, że przeciętna osoba narzeka od 15 do 30 razy dziennie. Dlaczego to tak ważne, żeby nie narzekać? To nie tylko wyładowanie naszych emocji. Narzekanie ma istotny wpływ na nasz mózg i poczucie szczęścia. Nie poprawia naszego samopoczucia, a w dodatku ma wpływ na innych – pogarsza samopoczucie słuchających narzekania. Badania Uniwersytetu Stanforda wykazały, że narzekanie lub samo słuchanie narzekania przez ponad 30 minut może uszkodzić nasz mózg (https://m1psychology.com/complaining-is-bad-for-your-brain/).

Jak sobie poradzić ze Smerfem Marudą? Czy da się takiego marudera jakoś subtelnie naprowadzić na lepszy tor? 

Metoda małych kroków

Malkontent nie znajduje żadnych powodów do zadowolenia. Nie znajduje, bo żeby znaleźć, trzeba szukać (Ewa Woydyłło).

Grafika znaleziona na Instagramie na koncie nastawienie.ma.znaczenie pokazuje dialog dwóch postaci: 

- Gdzie to znalazłeś? Szukałem tego wszędzie.
- Sam to stworzyłem (w rękach słoik z napisem: szczęście).

Może to banał, może wydawać się to zbyt proste, ale przypomina, że to my sami ponosimy odpowiedzialność za wiele aspektów naszego życia, w tym za nasze podejście do innych, naszą postawę oraz za to, jak często narzekamy. Czasem wystarczy to sobie uświadomić, by coś zacząć zmieniać. Skuteczna może okazać się metoda małych kroków. Dziś narzekam tylko 14 razy zamiast 15. Narzekaj, ale świadomie, w wersji light – najlepiej trochę mniej 😉

Może warto spojrzeć z perspektywy Scarlett O’Hary, bohaterki filmu „Przeminęło z wiatrem”? Może jej słynne zdanie „Pomyślę o tym jutro” byłoby też dobrą strategią na narzekanie? Ponarzekam jutro, dziś nie.

Efekt Pollyanny*

Tytułowa Pollyanna, której Smerf Maruda pewnie nie zna, to 11-letnia dziewczynka, bohaterka książki Eleanor H. Porter. Ojciec nauczył ją „zabawy w radość” i poszukiwania w każdej sytuacji i osobie pozytywnych cech. Dzięki temu potrafiła nawet w najtrudniejszych chwilach swojego życia znajdować radość i z optymizmem patrzeć na życie. W psychologii zjawisko to, polegające na koncentrowaniu się na pozytywach i ignorowaniu negatywnych aspektów, nazywane jest efektem Pollyanny. 

Optymiści i pesymiści (z książki „Filozofia Kaizen”, dr R. Maurer)

Podczas spaceru po lesie z psem szwajcarski inżynier i wynalazca, George de Mestral zobaczył, że do jego ubrania i psiej sierści przyczepiło się sporo rzepów, czyli maleńkich części łopianu. De Mestral nie zdenerwował się, a zainteresował bliżej tym problemem, dzięki czemu wkrótce opatentował zapięcia na syntetyczne rzepy.

Jest takie powiedzenie: „Nie zapomnij zatrzymać się, by powąchać róże”. W szaleńczym tempie życia warto rozejrzeć się dookoła, zobaczyć, że obok nas żyją inni ludzie, wykorzystać swe zdolności, by pomóc tym, którzy mają mniej szczęścia („Balsam dla duszy”, J. Canfield, M. Hansen).

Smerfie Marudo! Każdego dnia narzekaj mniej i nie zapomnij powąchać róży 🌹

Czytaj więcej w artykułach: https://www.focus.pl/artykul/5-rad-jak-walczy-z-marud-w-pracy oraz https://www.corazlepszafirma.pl/blog/narzekajacy-pracownik

*Na podstawie książki K. Zieliński „Psychoefekty”

Autor: Dorota Binasiak Ekspert ds. Rekrutacji, Akredytowany konsultant metody Insights Discovery

Ostatnie publikacje

Publikacje


The Never Ending Story, czyli niekończąca się opowieść o CV. 5 tipów na lepsze CV

2024-10-30


Temat CV to taka niekończąca się opowieść. Zawsze można w nim coś poprawić, ulepszyć, zmienić. Natomiast mamy dla Was proste tipy, wskazówki, które wpływają na lepszy odbiór CV przez rekrutera czy pracodawcę. Często słyszę od kandydatów podczas rozmów rekrutacyjnych zdanie: „wszystko jest w moim CV”. Po części można tak powiedzieć, dlatego, że to jak wygląda CV świadczy o jego autorze. Czasem dobrze, a czasem nie najlepiej. Czy znasz 5 tipów na lepsze CV?

Wszystko jest w moim CV

Czy faktycznie tak jest? I tak, i nie. Zdanie „wszystko jest w moim CV” dość często słyszę od kandydatów i szczerze go nie lubię. Dlaczego? Rozmowa rekrutacyjna jest okazją do poznania kandydata na żywo, a nie tylko „na papierze”. Gdyby tak było, że wszystko jest w CV, to można byłoby zatrudnić kandydata wyłącznie na podstawie tego kawałka papieru/dokumentu. Z drugiej strony rzeczywiście można powiedzieć, że wszystko jest w CV w takim sensie, że to co w nim jest świadczy o kandydacie. To wizytówka, która buduje wstępny obraz kandydata i dużo o nim mówi. 

Na pierwszy rzut oka zwraca uwagę, czy CV jest estetyczne, czytelne, przejrzyste, eleganckie, bezbłędne. To naprawdę widać, czy ktoś poświęcił na przygotowanie tego dokumentu odpowiedni czas czy napisał go na szybko, „na kolanie”.

Czasem kandydaci mówią: tak, jak Pani czytała w moim CV. Oczywiście należy założyć, że czytałam, ale nie brzmi to zbyt elegancko. To podobnie, jak ja zakładam, że kandydaci zapoznają się ze stroną firmy, do której aplikują, a nie zawsze tak jest.

Ciekawostki z CV wzięte:

  • chińskie znaczki zamiast CV,
  • podpięty do aplikacji kandydata zupełnie inny dokument, nie CV (w tym przykładzie potwierdzenie wyjazdu wakacyjnego),
  • wiek, waga, wzrost, ciśnienie - naprawdę nie musimy wiedzieć jaka jest waga i wzrost kandydata, bo nie startuje on na pozycję boksera wagi ciężkiej 😉

Ile czasu rekruter czyta CV?

Czy wiesz ile czasu rekruter lub pracodawca przeznacza na czytanie CV? Średnio 5 - 7 sekund. Nie oczekuj więc, że rekruter będzie się domyślał i zastanawiał „co autor miał na myśli”. Jeśli możesz na starcie w biegu o pracę wyeliminować przeszkody, zrób to. Nie oddawaj pałeczki innemu kandydatowi tylko dlatego, że ma lepsze CV.

5 tipów na lepsze CV:

  1. Wpisz numer telefonu i adres e-mail dużą czcionką. Telefon kontaktowy wpisany mikroskopijnymi cyframi lub błędnie (tak, zdarza się) albo brak adresu e-mail to kardynalne błędy. Te dane dobrze wpisać dosyć dużą czcionką, żeby nie trzeba było powiększać ekranu albo patrzeć przez lupę, żeby je znaleźć w CV.
  2. Złóż aktualne CV. Choć może brzmi to jak oczywistość, zdarza się, że kandydaci składają nieaktualne CV, które nie uwzględnia bieżącej sytuacji zawodowej. Nawet jeśli po poprzednim zatrudnieniu kolejne nie jest powodem do dumy, było nietrafione lub krótkie lepiej ująć je w CV niż zostawiać kilkumiesięczną czy dłuższą przerwę.
  3. Uwzględnij zmiany stanowisk w ramach danej firmy pod jedną pozycją. Stanowiska w ramach jednej firmy uwzględnione każde osobno to nie jest dobry pomysł. Pierwsze spojrzenie na CV spowoduje wrażenie wielu miejsc pracy. Wymień więc pod tą samą, jedną firmą zmieniane stanowiska. To, po pierwsze pokaże awans w ramach organizacji, a po drugie nie spowoduje wrażenia, że jesteś „skoczkiem”. Pierwszy rzut oka pracodawcy nie będzie powodował przyklejenia Ci łatki osoby często zmieniającej pracę. 

Pamiętam CV kandydata, który pracował w jednej firmie 8 lat, ale w tym czasie kilka razy awansował. Wszystkie stanowiska wpisał pod osobnymi pozycjami. Oczywiście dokładne wczytanie się w CV pokaże ten długi staż pracy w jednej firmie i awanse, ale nie zawsze pracodawca czy rekruter ma tyle czasu, żeby wczytywać się w Twoje CV przez kolejne minuty.

  1. Wpisz wszystko, co ważne. „Tego nie wpisałem w CV” – i to zdanie często słyszę od kandydatów. Pomijanie ważnych informacji, które dotyczą np. obowiązków, wykształcenia, znajomości programów czy ważnych umiejętności to wcale nie taka rzadka sytuacja. Podobnie jak niewpisywanie jeszcze nieukończonych kursów czy studiów. Dlaczego nie wpisać, że jesteś w trakcie? To pokazuje Twoją chęć do rozwoju i zdobywania wiedzy. Choć, w drugą stronę raczej nie polecam wpisywania nieukończonych uczelni.
  2. Wpisz powód zakończenia współpracy. Wpisanie powodów, często obiektywnych, zwłaszcza gdy staż w danej firmie jest krótki pozwala na wstępie rozwiać wątpliwości, np. umowa na zastępstwo, redukcja etatu, restrukturyzacja, wycofanie się z projektu lub start-upu albo inne istotne.

Jak sprawdzić, czy CV jest dobre? Zadaj sobie pytanie, czy będąc pracodawcą zatrudniłbyś siebie gdybyś miał to zrobić na podstawie swojego CV? 

Pamiętaj „pióro jest potężniejsze niż miecz” (Edward Bulwer-Lytton). Słowa w CV są ważne, i to, co w nim umieścisz, bo to na tej podstawie rekruter zaprosi Cię do udziału w procesie rekrutacji lub nie.

Przeczytaj też felieton o tym kiedy pisać CV w języku angielskim In English, please.

Autor: Dorota Binasiak Ekspert ds. Rekrutacji, Akredytowany konsultant metody Insights Discovery

Ostatnie publikacje

Publikacje


Co gazela ma wspólnego ze stresem? Zachowanie energii Insights Discovery w stresie i sposoby reakcji [QUIZ]

2024-10-18


Stres towarzyszy nam na co dzień w różnych sytuacjach i jest jednym z powodów zmiany naszego zachowania. Często jego źródłem jest rozmowa o pracę. Stres stał się też punktem uwagi metodologii Insights Discovery. Insights definiuje jakie są przyczyny i oznaki stresu u danej energii kolorystycznej oraz jak w związku z tym reagować? Jak w stresie zachowuje się energia niebieska, czerwona, żółta i zielona oraz czego w sytuacji stresowej potrzebuje? Po co nam ta wiedza? Przeczytajcie.

Gazela i lew

Na profilu Tomasza Kammela na Instagramie natknęłam się na opowieść o tym, co robi gazela w sytuacji gdy na sawannie ściga ją lew. Ucieczka przed lwem to dla gazeli codzienność, ale też ogromny stres. Gazela za każdym razem, gdy ucieka przed lwem przeżywa ekstremalny stres, ale zaraz po tym, jak ucieknie błyskawicznie wraca do skubania trawy, czyli do codziennych czynności. Gazela zostawia stres za sobą poprzez koncentrację na tym, co tu i teraz. 

A jak w stresie zachowuje się człowiek z daną energią kolorystyczną Insights Discovery? Pierwszą reakcją na stres jest zwykle odwołanie do swojego typu, z wyraźnie zaznaczonymi cechami złego nastroju (patrz: cechy danej energii kolorystycznej w złym dniu). W stresie odwołujemy się raczej do jednej energii niż kombinacji kilku. W tabeli znajdziecie przyczyny i oznaki stresu.

Pytanie - QUIZ

Zrozumienie dlaczego ktoś w stresie zachowuje się inaczej pozwala nam nie tylko dopasować swoje zachowanie, ale też być bardziej tolerancyjnym wobec osoby w stresie. Mając tę wiedzę możemy odpowiednio do preferencji danej energii zareagować. A jak? Dopasujcie sposób zachowania się/wskazówki do danej energii kolorystycznej. Odpowiedzi znajdziecie na końcu artykułu.

A - pozwól mu na szybkie działanie i podejmowanie decyzji, pozwól mu sprawować kontrolę, wysłuchaj i pozwól jasno wyrazić swoje opinie

B - nawiąż osobisty kontakt, aby odbudować zaufanie, zrozum, wysłuchaj i bądź szczery, koncentruj się na jego wartościach

C - daj mu pole do działania i możliwość „zachowania twarzy”, wysłuchaj i okaż empatię

D - poszukuj u niego informacji zwrotnych, ustal szczegółowy plan oparty na rzetelnych informacjach, upewnij się, że wysłuchałeś oraz zrozumiałeś jego punkt widzenia wraz z wszystkimi detalami

Stres podczas rozmowy rekrutacyjnej

Często słyszę od kandydatów, że stresują się rozmową rekrutacyjną. Ze swojej strony staram się, żeby atmosfera podczas spotkania rekrutacyjnego była jak najmniej stresogenna. Nie jestem zwolennikiem sprawdzania, trochę jednak w sztuczny sposób odporności na stres. Kilka lat temu, gdy jako kandydat (lub jak kto woli - kandydatka) podczas rozmowy rekrutacyjnej omawiałam przygotowaną wcześniej prezentację, panie rekruterki nagle zaczęły krytykować to, co było na slajdzie. Niby grafika nie taka i pomysł do bani. Po chwili powiedziały, że chciały tylko sprawdzić jak zareaguję na krytykę. Można i tak. Tylko po co? 

Całkowicie stresu nie wyeliminujemy. Natomiast skupiając się na tym, co tu i teraz, na słuchaniu, na tym, co chcemy powiedzieć możemy trochę go zmniejszyć.

Afrykańskie przysłowie 

Z ciekawostek - gazela Thompsona może biec z prędkością około 80 km/h (50 mil/h), co niemal dokładnie odpowiada maksymalnej prędkości lwa. Afrykańskie przysłowie mówi: „Każdego ranka w Afryce budzi się lew. Każdego ranka w Afryce budzi się gazela. Nie zastanawiaj się czy jesteś lwem czy gazelą, tylko każdego ranka zaczynaj biec”. Bierz przykład z zachowania gazeli. Zostawiaj stres za sobą!

Odpowiedzi do quizu: A/ czerwona, B/ zielona, C/ żółta, D/ niebieska 

Więcej na temat Insights Discovery znajdziesz na stronie https://www.insights.pl/ Artykuł o rozpoznawaniu stylów funkcjonowania znajdziesz tutaj.

Autor: Dorota Binasiak Ekspert ds. Rekrutacji, Akredytowany konsultant metody Insights Discovery

W artykule wykorzystano materiały z Przewodnika uczestnika Warsztatu Akredytacyjnego Insights Discovery.


Ostatnie publikacje

Kontakt

tel. biuro: +48 22 864 32 37
email: biuro@hsk.waw.pl

HSK Consulting Sp. z. o. o
ul. Renesansowa 7B
01-905 Warszawa

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach, podaj swój e-mail.

Twoje dane będziemy przetwarzać zgodnie z naszą polityką prywatności.