Publikacje
Kandydatko, kandydacie – łapcie okazję! 10 wskazówek od rekruterki, które mogą zdecydować o wyniku rozmowy kwalifikacyjnej
2026-07-30
Minęły dwa lata od publikacji felietonu „Co ma wspólnego pomidor z rozmową rekrutacyjną? 10 rzeczy, których kandydat nie powinien mówić podczas rozmowy rekrutacyjnej”. Nadal słyszę podczas rozmów te same zdania, obserwuję podobne błędy i widzę, jak często drobiazgi decydują o tym, jakie wrażenie pozostawia po sobie kandydat. Tym razem wracam z kolejnymi wskazówkami, które wynikają z doświadczeń zebranych podczas setek rozmów rekrutacyjnych. To dziesięć praktycznych rad. Z praktyki. Z życzliwości. Z serca.
Dobra rozmowa zaczyna się na długo przed pierwszym pytaniem
Rozmowa rekrutacyjna kojarzy mi się z przedstawieniem teatralnym. Tylko czy spektakl zaczyna się w chwili, gdy kurtyna idzie w górę? Czy może znacznie wcześniej – gdy aktor uczy się roli, a widz zajmuje miejsce na widowni?
Podobnie jest z procesem rekrutacji. Choć kandydat i rekruter spotykają się dopiero podczas rozmowy, pierwsze wrażenie powstaje jeszcze przed nią. Liczą się sposób komunikacji, zaangażowanie, przygotowanie, znajomość firmy i ogłoszenia, punktualność oraz odpowiedni strój.
W teatrze o sukcesie przedstawienia decyduje nie jeden moment, lecz całość – przygotowanie, wejście na scenę, kontakt z publicznością i konsekwencja w odgrywaniu roli. W rekrutacji jest podobnie. O wyniku rozmowy często przesądzają nie kompetencje, lecz drobne potknięcia, które wpływają na odbiór kandydata.
Dlatego przygotowałam listę dziesięciu błędów, które najczęściej odbierają kandydatom szansę na zrobienie dobrego wrażenia. Większości z nich można łatwo uniknąć – wystarczy wiedzieć, na co zwrócić uwagę.
- Mówisz: „Wszystko jest w moim CV”.
Gdyby decyzję o zatrudnieniu można było podjąć wyłącznie na podstawie CV, rozmowy rekrutacyjne nie byłyby potrzebne. Dokument nie pokaże w pełni Twojego doświadczenia, sposobu myślenia, motywacji ani tego, czego szukasz w nowym miejscu pracy. Podczas rozmowy wracam do informacji z CV, dopytuję o szczegóły i proszę o przykłady. Czasem słyszę: „Jak przeczytała pani w moim CV”. Tylko skąd pewność, że właśnie ten fragment zwrócił moją uwagę? Być może chcę coś doprecyzować albo po prostu usłyszeć tę historię z Twojej perspektywy. Nie zakładaj, że CV wykona całą pracę za Ciebie. Rozmowa rekrutacyjna służy temu, by wyjść poza to, co zapisano w dokumencie.
- Mówisz: „Nie szukam pracy, tylko się rozglądam”.
Serio? To dlaczego spotykamy się na rozmowie rekrutacyjnej? Z ciekawości? Dla zabicia czasu? Dla „sportu”? Jeśli wysłałeś aplikację i zgodziłeś się na rozmowę, zakładam, że coś Cię w ofercie zainteresowało. Kiedy więc słyszę: „Nie szukam pracy, tylko się rozglądam”, zastanawiam się, co tak naprawdę kandydat chce przekazać. Samo sformułowanie może zabrzmieć tak, jakby spotkanie było przypadkowe i nie do końca potrzebne. Nawet jeśli masz pracę i nie stoisz pod przysłowiową ścianą, coś przecież sprawiło, że usiadłeś przy tym stole. Czasem ktoś jest zadowolony z pracy, ale chce sprawdzić, jakie możliwości daje rynek. „Rozglądanie się” samo w sobie nie jest błędem, tylko sposób zakomunikowania tego może wpłynąć na odbiór kandydata.
- Nie pamiętasz, co napisałeś w CV.
Ekspertem od własnego CV powinien być jego autor. Trudno zrobić dobre wrażenie, gdy rekruter lepiej pamięta treść dokumentu niż kandydat. Podczas rozmowy pytam o doświadczenie, projekt lub umiejętność opisaną w CV, a w odpowiedzi czasem słyszę: „Muszę to sprawdzić” albo „Nie pamiętam, co tam dokładnie napisałem”. Nie musisz pamiętać każdego szczegółu, ale jeśli coś znalazło się w Twoim CV, powinieneś wiedzieć, dlaczego tam jest i umieć o tym opowiedzieć. CV nie jest dokumentem, który wysyłasz i odkładasz na bok. To scenariusz Twojego zawodowego przedstawienia, a wychodząc na scenę, warto znać swoją rolę.
- Nie umieszczasz w CV ważnych informacji.
CV to nie jest miejsce na domysły. Jeśli czegoś w nim nie napiszesz, rekruter nie będzie zastanawiał się godzinami, co „autor miał na myśli”. Czasem kandydaci zakładają: „Przecież to oczywiste”. To, co dla Ciebie jest oczywistym elementem Twojej drogi zawodowej, dla osoby po drugiej stronie może być informacją, której po prostu brakuje. Rekruter nie czyta w myślach. Ma tylko to, co mu pokażesz. Twoje CV ma być mapą, która prowadzi do Twojego zawodowego doświadczenia, a nie zagadką do rozwiązania.
- Nie dostosowujesz CV do pracodawcy.
Jedno CV wysłane do wszystkich firm? Można. Ale trzeba robić to z głową. Podczas jednej z ostatnich rozmów rekrutacyjnych na stanowisko w branży medycznej kandydat napisał w CV, że szuka pracy w branży nieruchomości. Drobny szczegół? Być może, ale świadczący o tym, że kandydat nie sprawdził, czy dokument pasuje do oferty. Nie oznacza to oczywiście, że za każdym razem trzeba pisać CV od zera. Jeśli korzystasz z jednego, uniwersalnego CV, zadbaj o to, aby opisywało Twoje kompetencje, doświadczenie i osiągnięcia, a nie wskazywało na zainteresowanie wyłącznie jedną branżą. Czasem nie chodzi o brak kompetencji, tylko o brak uważności.
- Mówisz: „Nie mogę dostosowywać CV do pracodawcy, bo miałbym cały pulpit zajęty”.
To autentyczny cytat z jednej z moich rozmów rekrutacyjnych. Doceniam szczerość. Naprawdę. Czasem rozbraja, czasem wywołuje uśmiech, ale w tej sytuacji nie działa na korzyść kandydata. To zdanie mówi znacznie więcej niż jego autor prawdopodobnie chciał przekazać. Pracodawca chce czuć, że nie jest jednym z kilkudziesięciu przypadkowych adresatów Twojej aplikacji. Nawet niewielkie dopasowanie CV pokazuje, że potraktowałeś proces rekrutacji poważnie. A to zawsze robi lepsze wrażenie niż najbardziej błyskotliwy żart.
- Na starcie pytasz o nadgodziny.
Są pytania, które podczas rozmowy rekrutacyjnej potrafią zapalić w głowie rekrutera żółtą, a czasem nawet czerwoną lampkę. Jednym z nich jest pytanie o nadgodziny – szczególnie wtedy, gdy pojawia się jako jedyne pytanie ze strony kandydata. Problemem nie jest samo pytanie, ale moment, sposób i kontekst, w jakim pada. Jeszcze dobrze nie poznałeś firmy, zespołu, obowiązków ani tego, co pracodawca ma do zaoferowania, a pierwsza rzecz, o którą pytasz, to czy będziesz musiał pracować dłużej. Najpierw pokaż zainteresowanie rolą, zespołem i firmą. O warunki pracy, w tym czy pojawiają się nadgodziny, również można zapytać – tylko warto zrobić to w odpowiednim momencie i w szerszym kontekście. Niektóre pytania, zadane za wcześnie, mogą zbudować niezamierzone złe wrażenie.
- Mówisz: „Nie jesteście jedyną firmą, do której wysłałem CV”.
Za każdym razem, gdy pada to zdanie zastanawiam się, po co kandydaci je wypowiadają. Rekruter doskonale wie, że kandydaci aplikują do wielu firm – tak samo jak kandydaci wiedzą, że pracodawca rozmawia z różnymi osobami. Taka informacja nie wnosi nic wartościowego do rozmowy, a może sprawić wrażenie, że ta konkretna oferta nie jest dla Ciebie szczególnie ważna. Znacznie lepiej powiedzieć, dlaczego zainteresowała Cię właśnie ta firma i ta rola. Pracodawca nie oczekuje wyłączności. Oczekuje autentycznego zainteresowania. To zasadnicza różnica.
- Mówisz: „Nie miałem czasu zajrzeć na stronę firmy”.
To jedno z tych zdań, które trudno dobrze odebrać. Przyznanie, że przed rozmową nie znalazło się nawet kilku minut na poznanie pracodawcy, brzmi tak, jakby aktor wyszedł na scenę, nie znając swojej roli. Spektakl się odbędzie, ale trudno oczekiwać owacji. Nie oczekuję znajomości całej historii firmy ani każdego szczegółu z jej strony internetowej. Wystarczy podstawowa wiedza: czym zajmuje się organizacja, jakie oferuje produkty lub usługi i w jakiej branży działa. Kilkanaście minut przygotowania może pokazać, że traktujesz spotkanie poważnie i że nie trafiłeś na rozmowę przypadkiem.
- Pytasz: „Jak mnie Pani ocenia?”
To trochę tak, jakby aktor zapytał widzów o ocenę spektaklu jeszcze przed opuszczeniem kurtyny. Rozmowa rekrutacyjna zwykle nie jest momentem, w którym zapada ostateczna decyzja. Po spotkaniu przychodzi czas na analizę, porównanie kandydatów i konsultacje z menedżerem. Zamiast oczekiwać werdyktu, lepiej zapytać o przewidywany termin decyzji lub możliwość otrzymania informacji zwrotnej. Takie pytania pokazują zainteresowanie i profesjonalne podejście. Na ocenę przyjdzie czas. W teatrze brawa rozlegają się dopiero wtedy, gdy kurtyna opadnie. Z rekrutacją jest podobnie.
Na zakończenie – z przymrużeniem oka (Modlitwa żaby, Anthony de Mello, SJ).
Grupka przyszłych ojców nerwowo siedziała w hallu. Pielęgniarka skinęła na jednego z nich i powiedziała: „Gratuluję, ma pan syna”. Na to jeden z pozostałych zerwał się i zawołał: „Hej, co to ma znaczyć? Przyszedłem tu dwie godziny wcześniej od niego”. Niestety, niektóre rzeczy wymykają się zorganizowaniu.
Na szczęście rozmowa kwalifikacyjna do nich nie należy 😊 Powodzenia!
Autorka: Dorota Binasiak Ekspert ds. Rekrutacji, Akredytowany konsultant metody Insights Discovery