Publikacje


Nigdy nie grasz sam, czyli asysta do zawodowego powrotu

2026-05-28


„You’ll never walk alone” (Nigdy nie będziesz szedł sam) – słowa tej piosenki stały się hymnem kilku piłkarskich klubów na świecie. Także w Polsce jest stadion, na którym można zobaczyć je na fladze sektorowej. Początkowo miały nieść nadzieję rodzinom dotkniętym wojną, później stały się symbolem wsparcia – zarówno na boisku, jak i poza nim. Każdy człowiek w trudnym momencie potrzebuje poczucia, że nie został sam. Osoba szukająca pracy również. W codziennym pędzie czasem zapominamy, że za każdym CV stoi człowiek – niepewny jutra, dryfujący jak samotny biały żagiel.

Bez pracy czas biegnie inaczej

Odwiedzając różne miejsca – w kraju i za granicą – lubię przyglądać się temu, jak w danym miejscu toczy się codzienne życie. Zwyczajne, proste. Ktoś siedzi z kawą w małej kawiarni, ktoś wraca z zakupami, obok przejeżdża samochód, ktoś gdzieś się spieszy. Życie płynie swoim rytmem. Lubię obserwować ten ruch, ale też być jego częścią, bo „Życie rodzi energię – energia tworzy energię” (Eleanor Roosevelt).

Piszę o tym dlatego, że codzienność osoby poszukującej pracy wygląda często inaczej. Dni tracą swój stały rytm, a czas zaczyna płynąć w zupełnie inny sposób. Mniej spotkań, mniej rozmów, mniej poczucia uczestniczenia w tym codziennym pędzie. Świat wokół nadal biegnie, ale człowiek bez pracy jakby stał obok niego.

Wiele lat temu razem z przyjaciółką prowadziłyśmy warsztat dla osób pozostających bez pracy. Próbowałyśmy pokazać uczestnikom, że nawet w tak trudnym czasie można dostrzec jasne strony – więcej wolnego czasu, mniej codziennego stresu, możliwość odpoczynku, rozwijania zainteresowań czy udziału w kursach i szkoleniach. Niemniej to trochę tak, jak proponować deser komuś, kto nie jadł jeszcze obiadu. Praca jest jedną z podstawowych potrzeb człowieka – daje nie tylko bezpieczeństwo finansowe, ale też poczucie sprawczości, rytm dnia i miejsce wśród ludzi. Gdy ta potrzeba jest niezaspokojona, trudno skupić się na innych aspektach życia.

Moja asysta, czyli tam, gdzie podaję piłkę

Czasem znajomi lub osoby z dalszego otoczenia proszą mnie o pomoc w znalezieniu pracy. Z zewnątrz może się wydawać, że ktoś, kto na co dzień działa blisko rynku pracy, ma w ręku gotowe rozwiązania i może „załatwić” komuś zatrudnienie. Rzeczywistość wygląda jednak inaczej. Jako rekruterka w agencji rekrutacyjnej prowadzę procesy dopasowane do konkretnych potrzeb pracodawców. Każda rekrutacja to nowe poszukiwania. Nie szukam pracy dla danej osoby – szukam odpowiedniej osoby do określonej roli – wtedy, kiedy pojawia się wakat.

Jeśli jednak widzę, że ktoś pasuje do prowadzonego przeze mnie procesu, zawsze zapraszam go do udziału w rekrutacji. W taki sposób mogę realnie pomóc.

Poza tym staram się wspierać ludzi zwykłą, ludzką życzliwością. Czasem jest to wskazówka dotycząca CV czy podpowiedź, co warto powiedzieć podczas rozmowy kwalifikacyjnej, a czego lepiej unikać. Dzielę się swoim doświadczeniem i wiedzą o rynku pracy oraz pracodawcach. Robię to chętnie i bezinteresownie, bo wiem, że dla osoby szukającej pracy nawet niewielkie wsparcie może mieć ogromne znaczenie.

Sam wobec decydującego karnego

Skoro jesteśmy przy sportowych skojarzeniach – poszukiwanie pracy można porównać do meczu piłki nożnej. Nie każdy strzela gole, ale czasem równie ważna jest asysta. W piłce nożnej określenie „bramka padła z asysty” oznacza, że gol został strzelony po podaniu od innego zawodnika, któremu zalicza się właśnie asystę. 

Tak samo bywa na rynku pracy. Ktoś podpowie o ofercie, ktoś poprawi CV, ktoś poleci kandydata lub doda mu odwagi przed rozmową kwalifikacyjną. Te gesty nie zawsze są widoczne, ale często mają ogromne znaczenie.

Ostatni krok należy jednak do danej osoby, która jest w tym sama. Trener, drużyna i kibice mogą wspierać, trzymać kciuki i wierzyć w sukces, ale ostatecznie to jeden zawodnik podchodzi do piłki i oddaje strzał z rzutu karnego.

Podobnie jest z poszukiwaniem pracy. Można otrzymać pomoc, wskazówki i wsparcie, ale ten ostatni krok – wysłanie CV, rozmowa rekrutacyjna, zmierzenie się z oceną i niepewnością – należy już do konkretnej osoby. I właśnie wtedy najbardziej potrzebne jest poczucie, że mimo wszystko nie idzie się całkiem samemu.

Pozwólcie, że zacytuję słowa z facebookowego profilu Miłosny Algorytm: 

„Możesz myśleć, że jesteś zupełnie nic nieznaczący na tym świecie, ale ktoś pije kawę każdego ranka z ulubionego kubka, który mu dałeś. Ktoś usłyszał w radiu piosenkę, która mu o tobie przypomniała. Ktoś przypomniał sobie twój żart i uśmiechnął się. Ktoś kocha siebie trochę bardziej, bo mu powiedziałeś komplement. Nigdy nie myśl, że nie masz żadnego wpływu na czyjeś życie. Śladu, który zostawiasz po sobie nawet kilkoma dobrymi uczynkami, nie da się zatrzeć”.

Nigdy nie będziesz szedł sam („You’ll never walk alone”) 

Z jednej strony poszukiwanie pracy jest samotną walką – pełną niepewności, czekania i prób radzenia sobie z własnymi emocjami. Z drugiej jednak nikt z nas nie żyje w próżni. Każdy jest częścią społeczeństwa. Dlatego pomagajmy. Czasem konkretną ofertą pracy, czasem poleceniem albo zainteresowaniem, rozmową czy dobrym słowem. A do pracodawców warto powiedzieć jedno: po drugiej stronie procesu rekrutacyjnego zawsze stoi człowiek. Nie tylko kandydat, numer w systemie czy kolejne CV, ale ktoś, kto po prostu chce i potrzebuje pracy – dla bezpieczeństwa, poczucia wartości, normalności. Bo każdy człowiek w trudnym momencie potrzebuje poczucia, że nie został sam. You’ll never walk alone.

Autorka: Dorota Binasiak Ekspert ds. Rekrutacji, Akredytowany konsultant metody Insights Discovery

Ostatnie publikacje

Kontakt

tel. biuro: +48 22 864 32 37
email: biuro@hsk.waw.pl

HSK Consulting Sp. z. o. o
ul. Renesansowa 7B
01-905 Warszawa

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach, podaj swój e-mail.

Twoje dane będziemy przetwarzać zgodnie z naszą polityką prywatności.