Publikacje


Rekrutacyjna bajka o rybaku i złotej rybce, czyli o kandydatach, którzy mylą umowę o pracę z koncertem życzeń

2026-08-20


Jakiś czas temu w jednym z felietonów gościł Smerf Maruda. To kandydat malkontent, dla którego wszystko było na „nie”. Dziś pora na kandydata, który podczas rekrutacji prezentuje postawę roszczeniową. I wtedy rozmowa rekrutacyjna zaczyna niebezpiecznie przypominać bajkę o rybaku i złotej rybce. Takiemu kandydatowi wszystko się należy. Potrafi ostentacyjnie wyrazić niezadowolenie i nie kryje zdumienia, gdy firma nie oferuje jakiegoś benefitu. Skąd właściwie bierze się taka postawa? Czy rekrutacyjny koncert życzeń to skuteczna strategia, czy raczej prosty przepis na zawodowy falstart? Zapraszam do lektury.

Od parkingu po złote klamki

Impulsem do napisania tego felietonu była relacja jednego z naszych klientów ze spotkania rekrutacyjnego z kandydatem w biurze firmy. Kandydat ledwo przekroczył próg firmy, a już na dzień dobry zapytał: „Nie macie tu jakiegoś większego parkingu, żebym mógł wygodnie zostawić samochód?Zaparkowanie samochodu to ważna sprawa. Sama nie lubię, jeśli nie mam gdzie zaparkować. Jednak stawianie takich żądań na samym starcie rzadko pozostawia dobre wrażenie. Niestety, w tym przypadku dalej było już tylko gorzej.

Ta sytuacja przypomniała mi moją własną rozmowę rekrutacyjną sprzed kilku lat. Przyszły przełożony powiedział mi wtedy wprost, że w biurze nie ma złotych klamek i jeśli właśnie tego oczekuję, to źle trafiłam. Trochę wówczas zdziwiło mnie to stwierdzenie. Nie szukałam blichtru ani luksusów, zależało mi na ciekawej pracy i dobrej atmosferze. Ten temat nie pojawił się jednak w rozmowie bezpodstawnie.

Dziś na rozmowach kwalifikacyjnych to pracodawca siedzi na gorącym krześle, zasypywany lawiną oczekiwań: od astronomicznych stawek po pełną swobodę odnośnie do warunków pracy. Skąd wzięła się ta zmiana ról na rynku pracy? Dawniej na rozmowie rekrutacyjnej to kandydat dwoił się i troił, by zdobyć uznanie. Dziś role się odwróciły. Pracodawca coraz częściej czuje się jak złota rybka, od której oczekuje się spełnienia trzech życzeń: kosmicznej pensji, pracy z plaży i pełnej swobody w ustalaniu godzin pracy. Gdzie podziało się zaangażowanie? Czy „roszczeniowość”, o której tak często mówią rekruterzy, to bezczelność i przesada? A może świadome odrzucenie kultu pracy (hustle culture) – przekonania, że na sukces i szacunek trzeba zapracować, najlepiej pracując bez wytchnienia?

Gdy kandydat chce pisać własny regulamin pracy

Oto kilka przykładów wziętych prosto z moich własnych rozmów rekrutacyjnych i zawodowych doświadczeń.

Dawno temu organizowałam szkolenie wdrożeniowe dla nowych pracowników. Przy okazji wspólnej kolacji zadbałam o różnorodne menu – zamówiłam zarówno dania mięsne, jak i rybne. Wydawało mi się, że każdy znajdzie coś dla siebie. Okazało się jednak, że jedna z uczestniczek była wyraźnie niezadowolona, ponieważ jadała wyłącznie jeden, bardzo konkretny gatunek ryby – ten, którego zabrakło w menu.

Z kolei niedawno kandydat zapytał mnie, czy jeśli wyrobi się ze swoimi zadaniami w sześć godzin, to może po prostu pójść do domu, czy jednak musi zostawać w pracy na pełne osiem godzin. Warto dodać, że rekrutacja dotyczyła standardowego zatrudnienia na umowę o pracę w pełnym wymiarze czasu.

Inny kandydat, gdy podczas rozmowy przeszliśmy do tematu widełek finansowych przewidzianych na dane stanowisko, skomentował propozycje firmy z ogromnym, wręcz teatralnym zdziwieniem: „Jak to, tyle też nie macie?”.

Dla odmiany i równowagi podam przykład kandydata z zupełnie innego bieguna – takiego, który uważa, że umowę o pracę podpisuje się z konkretnymi zadaniami, a CRM jest ich częścią. Podpisując umowę o pracę, zawieramy kontrakt nie tylko na te wybrane, „fajne” zadania, ale też obowiązki takie jak uzupełnianie CRM-u. 

Kiedy jedno życzenie to dopiero początek

W znanej baśni Puszkina ubogi rybak łowi złotą rybkę, która w zamian za wolność obiecuje spełnić jego życzenia. Rybak sam niczego nie chce, ale jego żona żąda kolejno: nowego koryta, nowej chaty, tytułu szlacheckiego, bycia carową, aż wreszcie władzy nad samą rybką i morzem. Żona rybaka nie miała żadnych zasług, nie złowiła rybki, nie miała unikalnych kompetencji ani niczego nie oferowała w zamian. 

Podobnie zachowuje się dziś roszczeniowy kandydat. Przychodzi na rozmowę z postawą „należy mi się”, oczekując seniorskiej pensji na juniorskim stanowisku, pełnej pracy zdalnej i gwarancji awansu po trzech miesiącach. Traktuje swoje oczekiwania nie jako propozycję do rozmowy, ale jako warunki, które pracodawca powinien spełnić. Nie chce współpracować, rzuca żądania i sprawdza, jak daleko może się posunąć, zanim powiesz „dość”. 

Jednak w biznesie, podobnie jak w bajce, cierpliwość ma swoje granice. Pracodawca to nie złota rybka, która podpływa na każde klaśnięcie, a biznes to nie bajka, tylko wymiana: coś dajesz, coś dostajesz. Warto znać swoją wartość i mówić o oczekiwaniach, ale dobrze też zadać sobie pytanie: czy poza długą listą życzeń mam coś do zaoferowania?

Skąd się bierze kandydat z listą życzeń?

Postawa roszczeniowa kandydata nie bierze się znikąd. To efekt połączenia czynników rynkowych, psychologicznych i społecznych.

🔵 RYNEK 

  • Rynek pracownika: niedobór specjalistów sprawił, że to firmy zaczęły zabiegać o kandydatów. 
  • Koszty życia: rosnące wydatki podnoszą oczekiwania finansowe. 
  • Zmiana pokoleniowa: młodsze pokolenia częściej stawiają na work-life balance i odrzucają kult pracy.

🟣 PSYCHOLOGIA

  • Poczucie wyjątkowości: przekonanie o własnej wartości może przekładać się na wygórowane oczekiwania. 
  • Dunning-Kruger: niektórzy przeceniają swoje kompetencje i oczekują zbyt wysokiego wynagrodzenia. 
  • Brak dojrzałości: brak zrozumienia, że relacja z pracodawcą to transakcja wiązana – kompetencje i zaangażowanie w zamian za wynagrodzenie.

🟠 MEDIA

  • Iluzja sukcesu: social media pokazują pracę jako łatwą drogę do wysokich zarobków. 
  • Kultura benefitów: lata promocji „owocowych czwartków” sprawiły, że benefity stały się dla części kandydatów równie ważne jak sama praca.

Złota rada od złotej rybki

Sposób na roszczeniowego kandydata? Nie spełniać kolejnych życzeń. Czasem warto po prostu machnąć ogonem i odpłynąć, zanim lista życzeń zrobi się dłuższa niż lista obowiązków.

Tata 2.0 (2:0)

Na koniec anegdota z życia wzięta. Córka napisała w rodzinnej korespondencji: „Tata 2.0”. Przeczytałam bez okularów i pomyślałam: nowa, ulepszona wersja taty? Dopiero później okazało się, że chodziło o wynik meczu ulubionej drużyny 2:0. Czasem wystarczy zdjąć/założyć okulary, żeby zobaczyć zupełnie inną historię 😉

Autorka: Dorota Binasiak Ekspert ds. Rekrutacji, Akredytowany konsultant metody Insights Discovery

Ostatnie publikacje

Kontakt

tel. biuro: +48 22 864 32 37
email: biuro@hsk.waw.pl

HSK Consulting Sp. z. o. o
ul. Renesansowa 7B
01-905 Warszawa

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach, podaj swój e-mail.

Twoje dane będziemy przetwarzać zgodnie z naszą polityką prywatności.