Publikacje
Rekrutacyjny skoczek pod mikroskopem – rozkładamy na czynniki pierwsze jego decyzje zawodowe
2026-05-07
Częstotliwość zmiany pracy ma realny wpływ na to, jak kandydat jest postrzegany przez pracodawców. W tym kontekście pojawia się pytanie kim właściwie jest rekrutacyjny skoczek? Co sprawia, że nie potrafi „zagrzać miejsca” w jednej firmie i bardzo często zmienia pracę? Dlaczego jest tak nielubiany przez pracodawców? W tym felietonie przyglądamy się bliżej temu budzącemu emocje „typowi”. Czy da się go zrozumieć? Może w jego działaniach jest więcej sensu niż się na pierwszy rzut oka wydaje? Może jednak wnosi coś wartościowego do firmy i zespołu? Sprawdźcie.
Alergia na skoczka rekrutacyjnego
Wśród różnych, cywilizacyjnych alergii w rekrutacyjnym świecie wyróżnia się jedna – „alergia na skoczka rekrutacyjnego”. Skoczek, popularnie rzecz ujmując to osoba, która bardzo często zmienia pracę i nigdzie nie potrafi „zagrzać miejsca”. Chronicznie nielubiana przez pracodawców w przeciwieństwie do „długodystansowca”, czyli osoby, która pracuje w jednej firmie całe lata i bardzo rzadko zmienia pracę.
Gdyby spojrzeć sportowym okiem: jeden przypomina skoczka o tyczce – dynamiczny, zawsze w ruchu, lądujący wciąż w nowym miejscu. Drugi to maratończyk – spokojny, wytrwały i konsekwentnie zmierzający do celu. Przyjrzyjmy się liście głównych plusów i minusów skoczka i maratończyka.
(+) Plusy skoczka – zmiana goni zmianę i czasem wychodzi to na dobre:
- szerokie doświadczenie – skoczek poznaje różne branże, kultury pracy i style zarządzania, ma niezłą orientację w tym, jak naprawdę wygląda rynek pracy,
- większa sieć kontaktów – ma więcej znajomości zawodowych,
- lepsza adaptacja – łatwiej odnajduje się w nowych sytuacjach i środowiskach, to kameleon zawodowy,
- szybszy wzrost pensji – częsta zmiana pracy zwykle oznacza szybszą podwyżkę niż cierpliwe czekanie na awans,
- większa świadomość rynku pracy– skoczek zwykle wie wcześniej, gdzie wieje wiatr, więcej wie o tym, co się dzieje na rynku pracy.
(-) Minusy skoczka – gdzie kończy się przygoda, a zaczynają schody:
- postrzeganie jako nielojalny pracownik – pracodawcy i rekruterzy mogą się obawiać krótkiej współpracy i zastanawiać, czy nie będzie ona tylko na chwilę,
- brak stabilności zawodowej – ciągłe zmiany to nie tylko ekscytacja, ale też stres i brak poczucia stabilizacji,
- projekty bez finału – trudniej o budowanie długoterminowych projektów, zarządzanie nimi od początku do końca,
- ryzyko powierzchownej wiedzy zamiast specjalizacji – trochę tu, trochę tam, trudniej wejść bardzo głęboko w jedną dziedzinę,
- „płytkie CV” – przypomina serial z wieloma odcinkami: dużo wątków, krótkie epizody, bez wyraźnej fabuły. CV nie wygląda dobrze i nie wzbudza zaufania.
(+) Plusy maratończyka – spokojny bieg po stabilną karierę:
- stabilność zatrudnienia – większe poczucie bezpieczeństwa, jedna firma, jedno biurko, trochę jak w baśni o Królewnie Śnieżce („Kto siedział na moim krzesełku?”),
- głęboka specjalizacja i ekspercka wiedza – bardzo dobra znajomość firmy, branży, procesów, ekspert od „własnego podwórka”, zna firmę od podszewki,
- długoterminowe relacje i zaufanie – silniejsze więzi w zespole i z przełożonymi, z czasem to już nie tylko współpracownicy, ale sieć zaufania i niepisanych zasad,
- większa szansa na awans wewnętrzny – awans krok po kroku, w ramach jednej organizacji, w której pracodawcy często doceniają i nagradzają lojalność,
- CV jak świetnie napisana powieść – dobrze wygląda dla pracodawców, którzy lubią długie staże, spójne, logiczne i bez nagłych zwrotów akcji co kilka miesięcy.
(-) Minusy maratończyka – kiedy długi dystans zaczyna ciążyć:
- ryzyko stagnacji i wypalenia zawodowego – nadmierna rutyna może sprawić, że pracownik „zostaje w miejscu” i ogranicza się do jednej roli,
- węższe doświadczenie – świat kończy się na jednej firmie, mniej różnorodnych środowisk i okazji, by zobaczyć, co się zmienia na rynku, mniejsza jego znajomość,
- wolniejszy wzrost zarobków – podwyżki bywają mniejsze niż przy częstszej zmianie firmy, lojalność nie zawsze idzie w parze z dynamicznymi podwyżkami,
- mniejsza elastyczność na rynku pracy – po dłuższym czasie trudniej się „przestawić”, odnaleźć się w nowym środowisku zawodowym i dostosować do zmian,
- duża zależność od jednego pracodawcy – wszystko na jedną kartę, w przypadku zwolnienia lub upadku firmy powrót na rynek pracy może być trudniejszy.
Czy można wskazać „lepszego” sportowca – skoczka czy maratończyka?
Nie ma jednej dobrej odpowiedzi. Wszystko zależy od kilku czynników:
- branży (np. sektor IT bardziej akceptuje częste zmiany niż administracja),
- etapu kariery (na początku częstsze zmiany są bardziej naturalne),
- indywidualnych priorytetów (czy ważniejszy jest rozwój, czy stabilność),
- znaczenie ma również osobowość. Ekstrawertycy częściej zmieniają pracę (choć nie jest to regułą).
W praktyce często sprawdza się kompromis: zmiana pracy co kilka lat pozwala rozwijać się zawodowo, jednocześnie nie budząc negatywnych skojarzeń u pracodawców. Natomiast czy podejście pracodawców przystaje do dzisiejszych czasów i nadal ma sens? Czy naprawdę wciąż powinno się hołdować zasadzie „pracy do emerytury” w jednej firmie?
Świat pędzi, wszystko toczy się o wiele szybciej niż kiedyś (mimo, że oczywiście sam czas biegnie zawsze tak samo). Technologie i rynek pracy rozwijają się bardzo szybko. To już nie spokojna podróż pociągiem osobowym ani nawet szybkim Pendolino. To raczej superszybkie francuskie TGV, a może nawet chińskie T-Flight. W takim świecie trudno się dziwić, że nie każdy chce siedzieć w „osobówce”. Czy oczekiwanie, że ktoś jednak w niej zostanie, nadal ma rację bytu? Każdy pracodawca i pracownik muszą rozstrzygnąć tę kwestię sami.
Skoczek i maratończyk
Pewien skoczek wzwyż patrzył na maratończyka, który codziennie rano powoli truchtał przez park.
– Po co ci to? – zapytał skoczek – Cała sztuka to zebrać się w sobie, odbić i w ciągu sekundy osiągnąć szczyt. Ty męczysz się godzinami, żeby tylko przemieszczać się z miejsca na miejsce.
Maratończyk uśmiechnął się pod nosem i odpowiedział:
– Ty, kolego, potrzebujesz idealnych warunków, żeby wzbić się na chwilę w górę, a potem i tak spadasz. Ja po prostu uczę się, jak nie upaść przez cały dystans.
Bibliotekę wszystkich publikacji wraz z linkami znajdziesz tutaj
Autorka: Dorota Binasiak Ekspert ds. Rekrutacji, Akredytowany konsultant metody Insights Discovery