Publikacje


Zwyczajne niezwyczajne rozmowy rekrutacyjne – wigilijne refleksje

2025-12-18


Zaczynasz kolejną rozmowę rekrutacyjną. Znasz już kandydata z innego procesu rekrutacji, więc zakładasz, że spotkanie będzie raczej krótkie i ograniczy się do odświeżenia informacji. Zadajesz standardowe pytanie o powód zmiany pracy. Nagle słyszysz: „Muszę zmienić pracę, bo przez nią posypało się moje małżeństwo i relacje rodzinne”. Wiesz już, że nie będzie to zwykła rozmowa o motywacji, ale rozmowa o człowieku i jego historii…

Wigilia w rekrutacji

Wigilia tuż za rogiem. Przygotowujemy się do niej nie tylko gotując czy sprzątając mieszkanie, ale też myśląc o rozmowach z bliskimi – rodziną i przyjaciółmi. Rekrutacje w pewnym sensie przypominają takie świąteczne spotkania. Dlaczego? Bo mają w sobie coś odświętnego i budzą ciekawość: kto pojawi się po drugiej stronie i jaką historię ze sobą niesie.

Każde spotkanie rekrutacyjne jest jak własna, mała Wigilia. Mimo wielu lat doświadczenia nigdy nie wiesz, kto jest po drugiej stronie, co jest dla tej osoby ważne, na co zwraca uwagę. Nigdy nie wiesz, czy zadając standardowe pytanie nie usłyszysz czyjegoś niepokoju, troski czy trudnej historii. Dlatego podchodź do każdej rozmowy z uważnością. Nie zakładaj, że będzie zwyczajnie, bo może okazać się inaczej – świątecznie, wyjątkowo albo całkowicie niezgodnie z Twoim scenariuszem.

Kontakty z kandydatami lub naszymi klientami to często zwyczajne, a zarazem niezwyczajne rozmowy. Dzwonię w piątkowe popołudnie i zastaję kandydata w drodze do domu: „Właśnie wracam ze sklepu”. – „A co dobrego pan kupił?” – pytam. „Tylko takie drobiazgi, w tym ulubione drożdżówki mojej córki. Resztę żona zrobi, bo większe zakupy to jej domena.”

Innym razem słyszę: „Pani Doroto, zastała mnie pani przy smażeniu kotletów”. – „A jakie kotlety pan smaży?” – „Z indyka, bo syn je najbardziej lubi.”

Zwyczajne, ludzkie rozmowy – o rzeczach ważnych, biznesowych, zawodowych, ale przy okazji i pozazawodowych, o drobiazgach, bo z nich też składa się życie.

Człowiek i praca – system naczyń połączonych

Moim zdaniem nie da się jednoznacznie oddzielić i postawić wyraźnej granicy między „człowiekiem w pracy” a „człowiekiem w domu”. Jesteśmy tacy, jacy jesteśmy i naturalnie w pracy ujawniamy pewne fragmenty siebie, a w domu inne – czasem przenosząc elementy z życia zawodowego. Jesteśmy jednak jednym bytem, a różne sytuacje po prostu wydobywają z nas różne odcienie naszej osobowości. Oczywiście w pracy nie zachowujemy się tak swobodnie jak w domu, ale nie stajemy się zupełnie innym człowiekiem. Jesteśmy całością, nie podzieloną na osobę „z pracy” i osobę „z domu”. Swoboda i formalność to tylko maski, które nosimy w zależności od miejsca, ale one nigdy nie czynią nas kimś zupełnie innym.

Gdy każdy dzień ma w sobie coś z Wigilii

Można powiedzieć, że w mojej pracy niemal codziennie jest Wigilia. W tym roku tych Wigilii było aż 320 – tyle spotkań odbyłam z kandydatami. To było 320 „Wigilii rekrutacyjnych”. 320 osób, z którymi prowadziłam zarówno zwyczajne, jak i niezwyczajne rozmowy. Każda z tych rozmów była jak małe świąteczne spotkanie. 320 osób, 320 historii, 320 uśmiechów i spojrzeń. Na pozór zwyczajne rozmowy rekrutacyjne, a jednak coś w nich jest niezwyczajnego. Dziękuję wszystkim 320 kandydatom za to, że przy okazji rozmów o pracę podzielili się ze mną cząstką swojego świata. 

Zwyczajni niezwyczajni

„Jestem tylko jeden, ale ciągle jestem. Nie mogę wszystkiego, ale coś jednak mogę. Nie cofnę się przed zrobieniem czegoś, na co mnie stać” (Edward Everett Hale).

„Zwyczajni niezwyczajni” to tytuł programu emitowanego w latach 90., który przedstawiał zwykłych, przypadkowych ludzi dokonujących niezwykłych czynów – takich, którzy w obliczu zagrożenia życia drugiej osoby bez wahania ruszali jej na pomoc, często ryzykując własne. Zwykła, ludzka życzliwość powinna być tą motywacją do pomocy innym, nawet wtedy, jeśli nie wiąże się to z gratyfikacją finansową. Nie wszystko w życiu musi się opłacać. Jak mówił Władysław Bartoszewski: „Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto”.

Kto podtrzymuje niebo?

Kończę ten felieton wigilijny kolejną krótką historyjką z książeczki „Ważna róża” Bruno Ferrero. 

Pewien ptaszek leżał sobie kiedyś na grzbiecie, zaś jego nóżki były wyprostowane, skierowane wprost w niebo. Przelatywał obok inny ptak i zdziwiony zapytał:
– Co robisz? Dlaczego tak leżysz z wyprostowanymi do góry nogami? Czy coś Ci się stało? Nie zmieniając swej dziwnej pozycji, zapytany odparł:
– Podtrzymuję nogami niebo. Jeśli się poruszę i opuszczę nogi, niebo spadnie.
W tej samej chwili z sąsiedniego drzewa spadł na ziemię suchy liść. Mały ptaszek wystraszony szelestem zapomniał widocznie, że musi podtrzymywać niebo i poszybował w powietrze. Niebo naturalnie pozostało na swoim miejscu.

"Nie możesz pomóc każdemu, ale każdy może pomóc komuś" (Ronald Reagan)

Nie musicie dźwigać całego świata na swoich barkach – ktoś inny podtrzymuje niebo. Wystarczy, że troszczycie się o siebie, swoje działania wobec innych i swoją pracę. Każdy z Was jest ważny. Dbajcie o siebie i innych. Pamiętajcie, cytując Bruno Ferrero „żeby na świecie zapanował pokój – nie trzaskaj tak głośno drzwiami…”.

Niech świąteczny czas wypełnią rozmowy pełne ciepła – te rodzinne i te zawodowe, bo każda z nich niesie w sobie kawałek życia. Bo każde spotkanie, każda wymiana słów, może być małą, świąteczną chwilą. Do siego roku!

Autor: Dorota Binasiak Ekspert ds. Rekrutacji, Akredytowany konsultant metody Insights Discovery 

Ostatnie publikacje

Kontakt

tel. biuro: +48 22 864 32 37
email: biuro@hsk.waw.pl

HSK Consulting Sp. z. o. o
ul. Renesansowa 7B
01-905 Warszawa

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach, podaj swój e-mail.

Twoje dane będziemy przetwarzać zgodnie z naszą polityką prywatności.