Publikacje


Ja jestem Pan Tik-Tak, ten zegar to mój znak. O znaczeniu czasu w procesie rekrutacji

2024-01-11


Z początkiem nowego roku, w nowym felietonie zwracamy Waszą uwagę na czas. Czas w rekrutacji. Zegar rekrutacyjny tyka tak samo dla wszystkich, odmierzając czas zarówno dla pracodawców, jak i kandydatów do pracy. Czy zawsze doceniamy jego wagę w procesie decyzyjnym? Banalne wydaje się stwierdzenie, że czasu nie możemy cofnąć. Czy jednak ten banał nie jest tak oczywisty, że zdarza nam się go lekceważyć?

Ja jestem Pan Tik-Tak

Ja jestem Pan Tik-Tak,
ten zegar to mój znak.
Tak tak tak to Pan Tik-Tak,
zegar to jego znak.
Tik tak tik tak tik tak. 

To słowa piosenki, którą śpiewał zespół Fasolki w programie dla dzieci o tym samym tytule. Przypomniało mi się to tykanie zegara w kontekście czasu w rekrutacji.

W jednym z ubiegłorocznych felietonów pisałam o tym, że czas jest sprawiedliwy. Biegnie dla wszystkich tak samo. Minuta po minucie, godzina po godzinie, dzień po dniu odmierza odchodzące chwile. Nie cofa się (a już na pewno nie do tyłu 😉). Nie da się go też przyspieszyć. Zwracam uwagę na te oczywistości, ponieważ czas w procesie rekrutacyjnym jest bardzo ważnym czynnikiem. Od szybkości podejmowanych decyzji zależy to, czy kandydat, na którego zdecydował się pracodawca będzie tym, którego będzie mógł zatrudnić. 

Czas może być przewagą konkurencyjną

W dzisiejszym świecie dużo rzeczy kupujemy przez internet. Jakie sklepy wybieramy? Z reguły te, które dbają o obsługę klienta, z krótkim czasem realizacji zamówienia, z dogodnym sposobem zwrotu towaru. Odrzucamy te, które nie nadążają za rynkiem, oferując np. płatny zwrot przez pocztę, a nie bezpłatny paczkomat. Podobnie jest z procesem rekrutacyjnym. „Czas realizacji zamówienia” może być przewagą biznesową, konkurencyjną w rekrutacji.

Kandydat w promocji 😉

Wyobraźcie sobie, że kandydat jest jak produkt w promocji. Dlaczego kupujemy taki produkt od razu, nie czekając zbytnio z decyzją? Ano m.in. dlatego, że potem może tego produktu zabraknąć, może nie być rozmiaru, ktoś inny może „sprzątnąć” nam go sprzed nosa. 

Nie chodzi o to, żeby decyzje rekrutacyjne były pochopne, natomiast zdecydowanie warto mieć z tyłu głowy, że „promocja” jest ograniczona w czasie. Obrażanie się na rzeczywistość, niedocenianie czasu w procesie rekrutacyjnym często powoduje, że zrobiliśmy dobrą robotę dla kogoś innego. Jeśli ktoś ma tu powody do obrażania się to właśnie Pan Tik-Tak, czyli czas. Za to, że go nie doceniliśmy.

Drodzy pracodawcy! 

Nie odwlekajcie decyzji po spotkaniach z kandydatami. Rynek pracy się zmienia i dziś, częściej niż kiedyś kandydaci uczestniczą równocześnie w wielu procesach rekrutacyjnych. Często to oni wybierają pracodawcę, a nie pracodawca kandydata. 

Ile mamy czasu na decyzję?

Policzyłam dni jednego z ostatnich procesów rekrutacyjnych, który prowadziłam. Od momentu rozpoczęcia działań rekrutacyjnych do decyzji klienta (dodam, że nie ostatecznej, ale wiążącej na ten moment i dodam, że decyzja była po stronie klienta) minęły 64 dni (ponad 2 miesiące). Jak to się ma do zaangażowania kandydata w proces rekrutacji? Ano nijak. A to dlatego, że średnia „długość życia” kandydata w procesie rekrutacji wynosi 10 dni. Po tym czasie kandydat często otrzymuje konkurencyjne oferty pracy. Ponadto spada jego motywacja i zaangażowanie w proces, w którym bierze udział.

Tyle samo czasu ma kandydat

W jednym z procesów rekrutacyjnych sytuacja była odwrotna. To pracodawca po spotkaniach z kandydatami podjął bardzo szybko decyzję. Jeszcze w tym samym dniu zadzwonił do kandydata z informacją zwrotną. Kandydat był tak zdziwiony i zaskoczony szybką reakcją, ale i tym, że wygrał tę rekrutację, że poprosił o czas do namysłu do następnego dnia. Niestety nie był to dobry ruch. Pracodawca nie zdecydował się na zatrudnienie, wyciągając wniosek, że kandydat chyba nie do końca wiedział, czy chce w danym miejscu pracować. Nawet, jeśli było to niedomówienie, to niestety. Czas minął. Widać zadziałał Pan Tik-Tak.

I znowu powiem, że to już nie te czasy, żeby zastanawiać się zbyt długo nad złożoną Ci, kandydacie ofertą pracy. Takie decyzje muszą być podejmowane od razu. Tu nie ma miejsca na dłuższe zastanawianie się czy konsultacje ze współmałżonkiem, z całym szacunkiem dla wspólnego podejmowania decyzji. To Ty, kandydacie będziesz wykonywał tę pracę, to Ty musisz podjąć decyzję. A jeśli wymaga ona konsultacji, np. z powodów logistycznych, to ustal to wcześniej albo poproś o godzinę, dwie do namysłu, ale nie dłużej.

Gepard, struś, ślimak czy żółw?

Lepiej podjąć jakąś decyzję niż nie podejmować żadnej. Zatrudnienie nowej osoby do firmy jest decyzją, która m.in. wiąże się z kosztami. Dlatego też nie tak łatwo ją podjąć. Ale można decyzje, również te finansowe podejmować szybko. Do dziś wspominamy w rodzinie historię, kiedy zostałam poproszona, żeby obejrzeć nowe auto w salonie. Nie lubię marnować czasu, więc skoro pojechałam, a auto mi się spodobało, zarezerwowałam go. Po powrocie do domu mąż zapytał, czy byłam obejrzeć auto. Odpowiadam, że tak i zarezerwowałam je dla nas. Mąż zdziwiony: jak to? Przecież miałaś go tylko zobaczyć 😊 Jeździliśmy tym autem potem kilka ładnych lat.

W sytuacji podejmowania decyzji rekrutacyjnych warto zachować zasadę złotego środka, czyli może nie podejmować decyzji „sprinterskich”, w tempie geparda czy strusia, bez dania sobie czasu na przemyślenia, ale na pewno nie „ślimaczych” czy „żółwich”. 

Tik tak tik tak tik tak

Która godzina? Wszyscy gotowi? Można zaczynać? Zatem otwieram nasz program już. Tik tak tik tak tik tak tik tak

Czytaj także felieton Za młody za stary.

Autor: Dorota Binasiak Ekspert ds. Rekrutacji

Kontakt

tel. biuro: +48 22 864 32 37
email: biuro@hsk.waw.pl

HSK Consulting Sp. z. o. o
ul. Renesansowa 7B
01-905 Warszawa

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach, podaj swój e-mail.

Twoje dane będziemy przetwarzać zgodnie z naszą polityką prywatności.