„A mnie się marzy kurna chata”. 13 marzeń rekruterki Doroty
Gdyby marzenia rekruterki miały adres, w niektóre dni byłaby to kurna chata na końcu świata, najlepiej gdzieś daleko od kalendarza i zasięgu sieci. Praca rekruterki zazwyczaj bywa bardzo ciekawa i sprawia sporą satysfakcję. Zdarzają się jednak dni, kiedy zamiast kolejnych spotkań i telefonów, cytując słowa piosenki, marzy mi się „kurna chata, zwyczajna izba zbita z prostych desek”. Jeśli chcecie zajrzeć do głowy rekruterki Doroty i sprawdzić, o czym marzy w jeden z tych „dni jak co dzień”, zapraszam do lektury felietonu.
19 lutego 2026